Notka Gościnna: Rrpegowiec na wygnaniu Czyli czy da się grać dobre sesje przez skype?

Po lutowej ZjAVie napisała do nas Barbara Borecka, zapalona Graczka, mieszkająca w egzotycznej Australii. Tak się jednak złożyło, że udało jej się pojawić na tegorocznej ZjAVie i wpaść na jedną z naszych prelekcji. Basiu, wielkie dzięki za tak aktywne zainteresowanie naszą inicjatywą! Z dala od domu grywa w RPG jedynie na odległość… Co powiecie na sesje przez skype?

Razem z moim towarzyszem życia jesteśmy wielkimi fanami RPG. Cieszymy się tą rozrywką zarówno jako gracze, jak i Mistrzowie Gry od dobrych kilkunastu lat. Mieszkając w Polsce mieliśmy kilkoro przyjaciół, z którymi dość regularnie graliśmy sesje spotykając się na nocne sesje czy dzienne ośmiogodzinne maratony. Kostki w życiu – na szczęście lub nie –  potoczyły się dla nas na tyle dziwnie, że wylądowaliśmy na emigracji w Australii. Cholernie daleko bez właściwie żadnych polskich znajomych, nie mówiąc już o takich, którzy podzielaliby nasze pasje. Przez pierwsze kilka miesięcy graliśmy właściwie tylko sesje jeden na jeden, wymienialiśmy się berłem Mistrza Gry i trzeba przyznać, że ta zupełnie darmowa, ale zajmująca umysł rozrywka pomogła nam przetrwać najcięższe chwile. Później jednak przyszedł głód, chęć dzielenia się przygodami z innymi, wprowadzenia nowego, świeżego spojrzenia w nasze historie. Skontaktowaliśmy się z Pawłem, naszym przyjacielem-rpgowcem i uznaliśmy, że spróbujemy zagrać pierwszą sesję przez skype, kiedy tylko naszego współlokatora nie będzie w mieszkaniu. To był traf w dziesiątkę! Nie obyło się co prawda bez siedzenia do nocy (różnica stref czasowych) czy też problemów z połączeniem, ale to było to! Cieszyliśmy się wtedy jak dzieci. Czego do takiej sesji potrzebujemy? Właściwie dokładnie tego samego co do zwykłej. Kart postaci, ciekawej historii, miejsca do gry, kości i tym razem – uczciwego gracza po drugiej stronie monitora. Ze względu na to, że każdy rzuca u siebie kośćmi to wyniki podajemy sobie „na słowo” i musimy ufać, że nikt nie próbuje kombinować czy zmieniać cyfr tylko po to, żeby wygrać starcie czy przekonać BN-a za wszelką cenę. Kolejna sprawa to dobra kamerka, dość silne połączenie internetowe i porządny mikrofon. Im lepsza jakość wyżej wymienionych tym realniej odbiera się osobę po drugiej stronie monitora i łatwiej wczuć się w klimat sesji. Ostatnia i chyba najważniejsza sprawa to dobra wola i dużo optymizmu ze strony uczestniczących. Połączenie czasem zostaje zerwane, a często gdy dwie osoby mówią na raz to ciężko się zrozumieć. Dochodzi również kwestia umówienia kilku graczy mieszkających zwykle w różnych krajach na jedną godzinę. Niedawno graliśmy sesję Dark Heresy w trzech graczy, gdzie jeden był w Irlandii, jeden w Polsce, a MG i ostatni gracz w Australii. Wstaliśmy co prawda o szóstej rano, by to się udało, ale grało się świetnie.

Czego nie da wykonać podczas skypowej sesji?

Większość trików Mistrza Gry czy gracza jest możliwa do wykonania przez skype, o ile nie wymaga to zbyt wiele ruchu. Niestety można zapomnieć o okrążaniu stołu, zapalaniu świec dla klimatu czy przesadnej gestykulacji. Większość klimatu musimy więc wykreować samym głosem, dopracowanymi opisami i ciekawymi postaciami. Jak wszyscy wiemy muzyka podczas sesji jest czasem wspaniałym dodatkiem, niestety na sesjach skypowych średnio się sprawdza. Czasem jest pogłos, często drugi gracz słyszy ją za cicho, a ten obok Mistrza Gry za głośno. No cóż, nie wszystko da się wykonać, ale przy dobrych chęciach wciąż można się świetnie bawić.

Czy warto więc takie sesje grać?

Według mnie jak najbardziej! Będąc ostatnio na wakacjach w Polsce wybraliśmy się na znany na pewno wszystkim rpgowcom konwent Zjava i poznaliśmy tam kilkoro zapalonych graczy oraz Mistrzów Gry. Z nimi również zamierzamy spróbować kilka skypowych sesji, a przy następnym przyjeździe do Polski – tych „prawdziwych”, gdzie razem będziemy mogli usiąść przy stole, wpatrując się w płomień świecy i kontynuować nasze przygody.

Jakie Wy macie na ten temat odczucia? Czy kiedykolwiek graliście w sesje przez skype albo zastanawialiście się nad tym?

[Barbara Borecka]

Merry – szczerze mówiąc nie mam za dużo doświadczenia w graniu przez skype’a – zdarzyło mi się to może ze trzy razy. Wszystkie trzy wspominam bardzo fajnie, mimo częstych problemów z połączeniem – a graliśmy tylko kilka dzielnic od siebie (hańba)! Jedna z tych sesji była dość spontaniczna w kwestii skype’a, bo tylko ja byłam skypowym graczem – przymus wynikający z okoliczności zewnętrznych J Było to bardzo ciekawe doświadczenie – grałam duszkiem z butelki i strasznie fajnie MG operował moim pojawianiem się w rozgrywce. To była lajtowa sesja o goblinkach, które wyruszyły na misję, a ja byłam ich małym „dżinem”.

Osobiście nie specjalnie używam skype do sesji – bo też nie muszę, mam drużyny tutaj na miejscu – ale wszelkie przejawy grania na odległość popieram i podziwiam, bo wymaga to na pewno większej determinacji, motywacji i cierpliwości J Jest to też forma, która wiem, że cieszy się coraz większa popularnością, co uważam za dobre, bo również dzięki temu RPG nie zginie tak łatwo w świecie technologii J

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz