Day 29. Engaging in Vice scene song

Skaza jest ciekawym tematem – to obrócenie postaci w stronę ciemnej ścieżki, as w rękawie Mistrza Gry pokazujący, że nikt nie jest doskonały.

Uniwersalny track do skaz postaci Świata Mroku – ciężki, powolny, dobry pod opisy postaci podążających za swoją gorszą stroną.

„Shame Original Motion Picture Soundtrack”, Harry Escott, Unravelling

Podany utwór można wykorzystać również w rozbudowanych scenach dramatycznych. Opis samobójstwa bliskiego NPC-a, ciężka decyzja Graczy oraz jej konsekwencje. Niech Gracze wiedzą, że beznadziejnie im poszło, zasiejmy pośród nich defetyzm. Powinni odczuwać każdą bolesną sekundę i szczegół sceny.

Powoli zdjął sznur z szyi swojej córki, pozostawiając nie tylko długie, fioletowe pręgi, ale także fragmenty włókien wtarte w zsiniałą skórę. 

Ojciec postaci zostaje podwieszony na łańcuchu i zaciska zęby gdy motocyklista polewa jego plecy spirytusem. Gdy drugi zbliża palnik jego krzyk odbija się od ścian pomieszczenia, a skóra zaczyna się zwęglać, przypominając sczerniałą korę, która odchodzi płatami ukazując pulsujące, oślizgłe mięśnie pod spodem. Dziecko, postać, mogła go uratować, ale nie zdążyła. Obserwuje jak za karę jej rodzic cierpi i płacze bezsilna, przytrzymywana przez resztę gangu.

Pamiętaj Narratorze. Podobnie jak w życiu, to nie cierpienie postaci Gracza boli go najbardziej. Tylko cierpienie osób wokół.

Day 30. Game Master’s favourite NPC theme song

Ciekawostka na tej liście, ale warta uwagi ze względu na temat – warto podłożyć utwór pod antagonistę, który będzie zwiastował jego wejście na scenę. Gwarantuję Wam, że po kilku spotkaniach nawet najbardziej wesoła melodia zamiast uśmiechów wywoła u Graczy deklaracje odbezpieczania zamków w broniach. Przykładem:

“Together Again”, Buck Owens, Hello Trouble

Drzwi otworzyły się, oznajmiając nowych klientów łagodnym dzwonieniem. Mike, podnosząc oczy znad białej filiżanki wypełnionej już zimną kawą, sięgnął pod stół i położył rękę na chłodnej, gładkiej powierzchni trzydziestki ósemki. Nie dowidział, zostawił przeklęte okulary u tej zdziry. Był jednak pewien, kto nadchodzi. Po obu stronach postaci idącej z przodu szli mężczyźni w znoszonych levisach i szaroniebieskich kurtkach dresowych. Gdzieniegdzie, na karkach i ramionach z podwiniętymi rękawami, widniały tatuaże Prawdziwej IRA. Przed nimi zaś, luźnym krokiem podążał uśmiechnięty jegomość po pięćdziesiątce. Wyprasowany szary garnitur leżał idealnie, wpasowując się w szarość pojawiającą się pośród ułożonych na żel nielicznych włosów. Jednakże Frank, oprócz tej pewności i klasy, ma zawsze dwie inne, wyróżniające go cechy. Uśmiech, pokazujący nienagannie białe zęby, ‘po matce’ jak mawiał. I pomarańczowy krawat na tle białej koszuli. Zawsze ten cholerny pomarańczowy krawat.

I w zasadzie jest to koniec New World of Darkness Song Challenge. Najważniejsze jest to, że większość muzyki zależy od sytuacji na sesji, ciężko o konkretny utwór pod scenę podsumowaną jednym słowem/zdaniem. Mam nadzieję, że innym podrzuciłem trochę pomysłów z biblioteczki.

Czołem!

World of Darkness Song Challenge – Day 28

Hitting the road theme song 

To taki moment w przygodzie, który służy do rozluźnienia napięcia i w którym gracze mogą opisać swoje postacie przed następnym etapem historii. Ten motyw muzyczny będzie stanowił odskocznię od dramatów, walki i grozy. Jako Mistrzowie Gry porozmawiajcie ze swoimi graczami, zdajcie się na ich gust i zastanówcie się wspólnie przed sesją, jaki mógłby być motyw przewodni drużyny. Taki, który zagrzewałby bohaterów graczy do boju, towarzyszyłby im za każdym razem, gdy ruszają do akcji i sprawiał, że czuliby się częścią czegoś większego.

Podrzucę tutaj przykładowy kawałek:

Johnny Cash, God's Gonna Cut You Down

World of Darkness Song Challenge – Day 27

Lurking in the darkness theme song

Taka ciekawostka – nigdy nie wiesz, gdzie znajdziesz dobre soundtracki do grozy. Ten został mi polecony wraz z grą od Dawida Koteja (polecam sprawdzić jego poezję oraz nagrania z wieczorów slamerskich). Gra, niby dziecinna, momentami może przyprawić o ciarki na plecach, a to za sprawą świetnej muzyki tła:

„The World of Goo Game Soundtrack”, Kyle Gabler,  Cog in the Machine

„The World of Goo Game Soundtrack”, Kyle Gabler, Burning Man

Na koniec – muzyka z innej gry, w której motywem przewodnim jest ciemność. Bardzo charakterystyczny utwór:

„Dishonored Game Soundtrack”, Daniel Licht & Jon Licht, The Drunken Whaler

Żarzący popiół opada na przykryty śniegiem chodnik, w tle widać rozmazane światła ulicy, po lewej lśniącą powierzchnię drapaczy chmur, po prawej ciemny, stalowy płot parku. Odcinająca się czerwień i czerń żaru na kryształach bieli zostaje po chwili przydeptana przez elegancki but z czarnej skóry. Postać nadchodzi ze strony oświetlonej nielicznymi żółtymi światłami ulicy, wchodząc miedzy drzewa parku. W tle górują szkielety wieżowców, szyby odbijające reflektory samochodów. Podpiera się czarną jak heban laską, z gałką wyrzeźbioną jako kocie oko, prześwitujące między kościstymi palcami. Jego buty trzeszczą na śniegu, kiedy idzie ścieżką pośród ciemnych konarów drzew, których gałęzie są pokryte świeżą warstwą śniegu. W pewnym momencie zatrzymuje się i prostuje, poprawiając błyszczący monokl pod rondem kapelusza po czym nakrywa się ciaśniej peleryną. Stoi nad gładką taflą lodu stawu. Wokół latarnie zamigotały jeszcze kilka razy. Pozostały włączone, lecz rzucają znikome światło. Jego blada, spękana skóra twarzy rozciąga się jeszcze w potwornym uśmiechu, spiłowanych, żółtych, zaropiałych zębów. Rozgląda się jeszcze na boki i uderza laską w lód.

Śnieg podniósł się, zerwany stworzonym podmuchem.  Gdy opada, widzimy postaci wchodzące z mroku drzew i ścieżek starego parku. Chłopcy i dziewczynki nie starsze niż dziesięć lat blade z zimna, ubrane w za duże wieczorowe garnitury i suknie. Gdzieniegdzie wysuszona róża w klapie marynarki odcina się, podobnie jak pęknięte naczynia krwionośne tworzące mozaikę na ich szarobiałych twarzach, ramionach i dłoniach.  Ich stroje są wyblakłe i podarte, niektóre z nich potykają się na ziemie przez ich rozmiar tylko po to by bezwiednie wstać i ruszyć do przodu. Ich długimi, skręconymi, brudnymi paznokciami. Powłócząc nogami zbliżają się do stawu, na którym lód pękł, pokazując czarną, nieprzejrzystą, falującą powierzchnię.

Tworzą pary wokół wody i z czasem powstaje korowód dzieci, zbyt wcześnie zabranych przez coś z czym powinni spotykać się tylko najstarsi. Rytmicznie, ze skamieniałymi z chłodu twarzyczkami, powoli, parami, wchodzą w ciecz, prawie nie mącąc wody. Ciecz powoli oplata ich porcelanowe, pokryte szronem ciała gdy całkowicie się zanurzają znikając pod jej powierzchnią. W końcu wszystkie znikają bez śladu.

Mężczyzna przykucnął i ogląda swoje dzieło, po czym zanurza laskę w wodzie. Prowadząc od niej, woda powoli zastyga i zamarza w szaroniebieską powierzchnię. Gdy cały staw zamarzł nadal przypatrywał się. Gdzieniegdzie zdaje się widać jasne włosy okalające młode twarze czy dziecięce ramiona wyciągnięte w górę. Wtedy jeszcze spojrzał jeszcze w górę, unosząc głowę i wstając, na ciemne, zachmurzone niebo. Następnie odwrócił się i podpierając laską oddalił w stronę zabudowań. Gdy znika nam z oczu widzimy zaś jak pojedynczy płatek śniegu spada na powierzchnię stawu. A za nim następne, łagodnie przykrywają ścieżki i zamarzniętą powierzchnią, aż w końcu całe miejsce wygląda, jakby tylko zima tutaj panowała. I tak jest, w rzeczy samej.

Polecam przesłuchać muzykę z „Dishonored”, niektóre kawałki są wyjątkowo dobrym tłem do ciemnych uliczek i scen-skradanek. Jednakże zróżnicowanie pozwala również czerpać do scen w Mrocznych Wiekach czy współczesnych dworach, bogatych posiadłościach czy domach urządzonych z przepychem. Jednakże używałbym z umiarem, bardziej kierując te nuty do systemów z gatunków fantasy niż modern. Wszystko z umiarem.

World of Darkness Song Challenge – Day 26

„Meeting the bad guys” scene song

Bardzo zależne od rodzaju antagonisty i nastroju kroniki. Zamiast zalewać Was przykładami, dam jeden, ale konkretny. Użyjcie go, rozbudujcie, bawcie się 🙂

Tender Pray, Nick Cave and The Bad Seeds, Up Jumped The Devil

Wejście za kurtynę – na zasłonięte deski sceny, miejsce, w które żaden widz dotąd nie zbłądził. W czerwonym poblasku rzucanym przez podświetloną reflektorami kurtynę widać ukryte oblicze teatru – krew na posadzce jeszcze błyszczy zmywana przez garbatego woźnego, od podłogi rzeczywiście czuć ciepło i siarkę, a lina na szubienicy lekko skrzypi pod ciężarem nieruchomego aktora… Abigail Williams wyciąga ku bohaterom bladą dłoń, jakby zapraszając w głąb lasu rozciągającego się na płótnie za nią. Tymczasem, w cieniu dekoracji, elegancki iluzjonista trzymający dymiący samopał ogląda zblazowanym wzrokiem ciało, kopię samego siebie, owijaną właśnie w zakurzony, lniany worek…

Przez piaski Egiptu… Assassin’s Creed: Origins – Soundtrack

Obiecałam, że wrócę jeszcze do tematu Nehekhary i królewskich grobowców znanych miłośnikom Starego Świata. Tym razem mam do polecenia absolutną – moim zdaniem – perełkę muzyczną, która świetnie może współgrać z prowadzoną w Arabskich klimatach sesją.

Choć nieco wody upłynęło od premiery najnowszej z serii gier studia Ubisoft, Assassin’s Creed: Origins, podejrzewam, że muzycznie ten tytuł będzie jeszcze długo na topie. Najnowszy AC przenosi graczy w świat starożytnego Egiptu, ukazując historię medżaja na tropie zabójców jego syna. Więcej o story i samej grze znajdziecie tutaj, a my skupmy się teraz przede wszystkim na oprawie muzycznej.

W AC: Origins miejsce znanego z poprzednich czterech części kompozytora Jaspera Kyde’a zastąpiła nowa kompozytorka – Sarah Schachner – posiadająca równie ciekawy repertuar. Cała ścieżka dźwiękowa składa się z 27 utworów, co skutkuje ponad godzinną fiestą dla ucha 🙂

Motyw przewodni pokochałam od pierwszej sekundy, głównie ze względu na zgrabny mix klimatu tajemniczości i powagi, podsycanych dynamicznymi i egzotycznymi sekwencjami. To naprawdę dobrze skomponowany utwór dający skrócony obraz całej ścieżki dźwiękowej.

Drugi w kolejności kawałek – Bayek of Siwa – odnosi się bezpośrednio do głównego bohatera, czyli do pochodzącego z Siwy pierwszego asasyna o wdzięcznym imieniu Bayek. I o ile początek utworu nie różni się instrumentalnie od większości numerów ze ścieżki, o tyle końcówka znacząco przyspieszając podkreśla przełomowy moment rozgrywki – opuszczenie bezpiecznych rodzinnych stron i wyruszenie w dalszą drogę.

Warto zwrócić uwagę także na utwór Legion of Blood, który – moim zdaniem – należy do jednych z najbardziej dynamicznych na tej płycie i świetnie komponuje się z wartkimi scenami akcji na sesji, np. walka czy pościg.

The Order of Ancients – zbliżony do motywu głównego, ale to uspokojenie tonów i wyciszenie melodii dodaje lekkiej magii i tajemnicy. Świetnie rozładowuje sceny napięcia, jednocześnie podtrzymując wytworzony nastrój i wspierając momenty na zbieranie myśli dla Graczy.

Na koniec wspomnieć jeszcze wypada o Ezio's Family, czyli mały ukłon w stronę fanów AC: II. Remake wykonany po mistrzowsku doskonale zamyka całą kompozycję AC: Origins delikatnym wokalem.

World of Darkness Song Challenge – Day 25

Loosing morality scene song

W filmie, gdzie utrata moralności jest jednym z głównych tematów, od razu da się odnaleźć pod to muzykę. Długie, rożne od siebie kawałki, i bez szerokiego wachlarza instrumentów oddają emocje. Całe ich wiadro. Warto przesłuchać cały album, można z niego samego zrobić jednostrzał.
Sugestia: pod ten kawałek dałbym scenę bez dźwięków – kieliszek rozpadający się na miriady kryształów po zetknięciu z ziemią, dym z lufy pistoletu, krzyki gniewu i rozpaczy, popiół z papierosa lecący na ziemię. Opisywać wszystkie działania, zmysły i emocje, ale słuch pominąć. Niech muzyka sama nas poprowadzi i trochę opowie:)

„The Assassination of Jesse James by the Coward Robert Ford Original Motion Picture Soundtrack”, Nick Cave&Warren EllisSong for Bob

Ostatnio trafiłem na całkiem nową ścieżkę dźwiękową, którą przesłuchuję od kilku dni.
Uznałem, że ten ponury kawałek może dodać atmosfery scenie, kiedy Gracz dokonuje złego aktu.

„Thief Game Soundtrack”, Luc St-Perre, Meeting Orion

Napięcie narasta i podobnie możemy ukazać od 2. minuty utworu moment przekroczenia linii, zza której nie można już wrócić. Pobicie przyjaciela, który wyprowadził nas z równowagi, zażycie narkotyków i odpłynięcie gdy postać miała chronić dziecko bliskiej osoby. Zmuszenie drugiej osoby siłą do uległości, czy porzucenie nadziei. Wad jest pełno i wiele pasuje pod ten podkład muzyczny.

World of Darkness Song Challenge – Day 24

Astral Realms theme song

Czyli WoDowa wersja „Warp welcomes careful drivers”. Astral Realms to świat z połączenia myśli, emocji, umysłów i idei z światów Upadłych (Twilight, Shadowlands i rzeczywistość).
Więc Wielkie, Ogromne, Gargantuiczne…. no, spore pola dla kreatywności Narratora.

Było już z trójki, teraz znów dla Maga, ale z pierwszej części.

Dead Space Game Soundtrack, Jason Graves, Entering Zero-G

„Dead Space” ma bardzo niedocenione soundtracki. Większość z utworów męczy, jest bardzo inwazyjna i hałaśliwa. Te na razie na bok, je można wziąć do scen z akcją. Zaś te kilka powolnych kawałków, oddających przestrzeń można śmiało zapętlić i wpleść pod długie opisy. W przypadku tego utworu, opisanie przekroczenia granicy tego świata i dostrzeżenia tego co skrywa pierwszy raz w swoim życiu powinno być przede wszystkim opisane słowami, z tą nutką niepokoju.
Na myśl przychodzi opis dla każdego Gracza z osobna, jednakże łączący tematycznie. Utwór zapętlony niech cały czas przebrzmiewa w tle. Tematem myśli, na jakie trafiają Gracze będzie okrucieństwo.
Wasze oczy zalało światło.
 
Wpierw poczułeś ciepło na twarzy i suchość w ustach. Czujesz również suchość w powietrzu, która jak całun okryła Twoje ciało. Kiedy zamrugałeś, dostrzegłeś bezchmurne, błękitne niebo, a niżej kolumnadę i plac. Przed Tobą gęstnieje tłum ubranych w późno-średniowieczne stroje, podekscytowanych ludzi. Gdy Twoje oczy przyzwyczajają się do światła, dostrzegasz przez falujące powietrze, że stoisz na drewnianej platformie, jesteś nagi i przywiązany.
 
Czujesz jak lina wżyna się w Twoje nadgarstki i kostki. Wokół dostrzegasz szarpiące się na
innych platformach ułożonych na drewnie krzyczące kobiety i mężczyzn. Odwracasz wzrok po to, by dostrzec pośród tłumu zbliżające się postaci duchownych. W powietrzu prócz wrzasków, kłującego w płuca i oczy zapachu drewna i obrzydliwego smrodu palonego mięsa oraz wiwatów słychać coś jeszcze. Słowa w łacinie…
Otworzyłaś oczy i rozejrzałaś się po ludziach wokół. Czujesz jak ręce Ci marzną i zaciskasz je w pięści. Wokół stoją mężczyźni w mundurach dziewiętnastowiecznego carskiego imperium.
Rozglądając się, ogarniasz wzrokiem ogromny plac i leżące na nim ciała, koni, jeźdźców i
żołnierzy. Ich krew zamarzła na kamiennych płytach, tworząc karmazynowe lustra.
Pomysł zaczerpnięty ze scenariusza do Zewu Cthulhu „Wielka gra” Donata Szyllera z magazynu Labirynt, nr.6
Wyciągając swoje ramiona przed siebie dostrzegasz, że jesteś jednym z nich. A kiedy
podnosisz szczypiące od mrozu oczy wyżej, widzisz armaty podstawiane w linię i szeregi
żołnierzy takich samych jak wy – jednakże uzbrojonych. Ktoś wykrzykuje komendę i ludzie
naprzeciwko przystawiają broń do ramion…
 
Patrzysz się prosto na zbutwiałe deski, a wokół panuje wrzask i hałas, od którego Twoje kości wibrują. Wysilając mięśnie karku, które jeszcze bardziej zaczynają boleć dostrzegasz
mężczyznę wspinającego się po schodach. Jego smród, bijący od ciała skrytego w lnianej
koszuli odrzuca Cię, ale szarpiąc rękami czujesz tylko kajdanki ciążące Ci z tyłu. Wszędzie
wokół widać wiwatujących ludzi i francuskie flagi falujące na wietrze. Gromkie okrzyki
radości staja się powoli całym światem. Patrząc w prawo dostrzegasz księdza, który
wypowiadającąc cicho słowa oznajmiaja Twoje męczęństwo i odsuwa się do krawędzi
podestu. Dostrzegasz, że mężczyzna, który przed chwilą wszedł w twoją stronę wyciaga z
kieszeni lnianych spodni czarny kaptur i zakłada go, zbliżając się…
 
Blask zmienia się,w strugę ognia między drzewami. Chwilę potem poczułaś ciężar
wojskowego ekwipunku, przesiąkniętego wilgocią i wżynającego się w Twoje ramiona. Obok Ciebie, czarnoskóry chłopak, nie wyglądający na więcej niż osiemnaście lat krzyknął i wypalił w przód z karabinu maszynowego. W ciemności nocy dostrzegasz sylwetki przebiegające zwinnie między krzakami i konarami drzew. Twoje uszy wypełnia bzyczenie owadów, krzyki rannych i szum ognia z miotaczy. W oddali noc rozświetliło pasmo napalmu, które jak fontanna wzbiło się w gwieździste niebo tuż za myśliwcem. Chwilę potem huk automatu po prawej milknie, gdy na Twoją twarz spadają kawałki czaszki i szarej masy mózgu chłopaka, który był obok ciebie. Poczułaś też jak coś pod Twoją stopą cicho kliknęło. Zerkając w dół widzisz owalny kształt miny…
 
Odwracasz wzrok od okna i spoglądasz na zgromadzonych tu z Tobą ludzi. Bez wyjątku
wychudłych, chorowitych, zrezygnowanych. Matka otula swoją kurtką małe dziecko i
prowadzi je do kąta, a za nimi idzie stary mężczyzna z siwą brodą, podpierajac się na prostej lasce. Obok na podłodze staruszka, kaszląc i plując krwią zaczyna drapać kafelki i cicho szeptać do siebie, bujając się w przód i tył. Za Tobą rozlegają się krzyki. Trójka mężczyzn uderza w stalowe drzwi, krzycząc i wołając. Płacz niemowlaka. Smród uryny i potu poprzednich więźniów. Chłód komory i czegoś jeszcze. Ktoś zaczął modlitwę w jidisz. Słyszysz syk gazu…
 
I wiele więcej obrazów. Błysk słońca na maczecie Czerwonych Kmerów. Ludzie padający na
śnieg w syberyjskim mrozie. Widok przez okno samolotu na zbliżający się kształt wieżowca w Nowym Jorku. Krzyk dziecka nabijanego na bagnet serbskiego żołnierza. Radioaktywny
popiół wiejący od strony rosnącego grzyba eksplozji w Hiroshimie. Szloch gwałconej przez
lisowczyków kobiety. Cierpienie, strach, ból, tortury. Krew, popiół i łzy. Huk eksplozji.
 
Brzęk mieczy. Świst pocisków. Łamiące się kości i trzask naprężonych pod ciałem lin. Krew
spływająca ulicami i rzężenie konających. Płacz ofiar i śmiech oprawców. Cywilizacje i
imperia upadające w chwilę.
 
Stajecie znowu przed światłem, które Was pochłania, ale z niego rysują się kształty. Waszych towarzyszy. Stoicie na platformie nad wibrującym oceanem energii, sami pod gwieździstym
niebem.
 
Witajcie w Królestwach Astralnych.

World of Darkness Song Challenge – Day 23

Meeting the spirits scene song

Creepy. Tak określiłbym muzykę z tego filmu. Niepokoi, jest tam gdzieś obok nas i wzmaga napięcie. Wystarczy dodać do tego opis ducha i jest atmosfera. Warto urozmaicić to  jeszcze kontrastami, elementami symbolizującymi radość życia i to co przyczyniło się do śmierci. Utwór świetnie się bawi odgłosami, Gracze powinni sami dopowiadać skąd one nadchodzą.

The Crow – Her Eyes… So Innocent

Zaś do bardziej wzruszających, niż straszących scen…

The Crow – Last Rites

Muzyka dla scen z duchami w zasadzie ma trzy ścieżki do wyboru – tajemnicza, wzruszająca i przerażająca. Warto dobierać ją tak, żeby nie stanowiła kontrastu do sceny, ale ją podkreślała.

World of Darkness Song Challenge – Day 22

Binding with a Geist scene song

Kolejna rozkmina… przecież jest tyle opcji jak moze dojść do śmierci, a różnorodność Geistów jest nieskończona. Teraz mam humorek na ten kawałek, najpewniej pod śmierć z Silent Treshold. I dobicie targu z indiańskim, wysuszonym na pustyni Geistem.

Om, Meditation is the Practice of Death

Co do Om – zespół tworzy dużo kawałków pod długie sceny. Niektóre mają po 20 minut. Hhipnotyzują, jest pełno symboli w tekście – zamglona atmosfera, niepewność i ogólne
rozmycie jak najbardziej na miejscu. Warto by to spotkanie miało duzo symboli, zarówno w postaci Geista, jak i otoczenia, w którym się dokonuje połączenia. Niech muzyka odda ‘inność’ tej istoty, jej okrucieństwo i zarazem groteskową ofertę, której nie sposób odmówić.
Inny kawałek tego zespołu, równie hipnotyczny co pierwszy:

Om, Sinai