Wpisy

Słów kilka o tworzeniu NPCtów cz. II / Bohater Niezależny – prezentacja do pobrania

Kuźnia NPCów – prezentacja do pobrania

Nasza ekipa odwiedziła we wrześniu dwa niezwykle ciekawe konwenty – tradycyjnie Copernicon w Toruniu oraz tydzień później Kapitularz w Łodzi.

Pierwszy obfitował w dwa dni prowadzonego przez nas programu, drugi – w spektakl zaprzyjaźnionej grupy teatralnej The Cheerful Hamlets oraz w zupełnie nowy, podjęty przez nas projekt, o którym więcej w kolejnej notce 😉

Idąc jednak tutaj za ciosem i kontynuując temat kreacji NPCtów (było już o wzorcach z pop-kultury – „siedzący za stołem mężczyzna wygląda zupełnie niczym Sean Connery w Twierdzy”, rodzinach, przyjaciołach i otoczeniu – nie bójmy się wykorzystywać cech fizycznych czy charakteru naszych znajomych i rodziny przy opisie improwizowanego NPCta) chciałabym kilka słów poświęcić archetypom zwierzęcym.

Po pierwsze sam opis NPCta, którego porównamy do konkretnego zwierzęcia, np do niedźwiedzia – opiszemy jego powolne ruchy, odegramy niski głos, zobrazujemy jego wielkie gęsto owłosione cielsko – od razu sprawi, że dana postać będzie „jakaś”, będzie charakterystyczna.
Po drugie, opisując go „niedźwiedzio” sprawimy, że gracze zapamiętają go i zaczną odróżniać od innych NPCtów spotkanych na sesji. Po trzecie da to nam – Mistrzom Gry – pole do popisu również w kwestii cech charakteru – nasz niedźwiedź będzie typem, który broni słabszych, jest poważany przez otoczenie, ludzie szanują jego decyzje i nieco się go boją momentami. Na pewno budzi respekt wśród innych.

Kolejny NPC może z wyglądu i zachowania przypominać np lwa – jest dumny, silny, pewny siebie i poważany zwłaszcza w gronie niewiast, a jego jasna cera i blond włosy mienią się w słońcu już z daleka. Jako Mistrzowie Gry możemy również nieco podrasować narrację, korzystając z figur retorycznych przy opisie tego konkretnego BNa – np. „walczy jak lew”, „kiedy się denerwuje to budzi się w nim lew”, jest „lwem salonowym” albo „pokazał lwi pazur”.

Następny spotkany NPC może przypominać lisa – nie musi być od razu rudy, ale wystarczy jak zaznaczymy jego oczki błyszczące i czarne jak guziczki, odegramy go jako sprytnego, wszędzie wciskającego nos osobnika i gracze sami szybko będą mogli się zorientować, że ten typ to taki lis z bajki, któremu niekoniecznie można ufać.

Rekin, to kolejne zwierzę, które warto mieć na uwadze przy opisywaniu np GRUBYCH RYB (już samo to określenie mówi wiele :)). Ten człowiek może być prawdziwym rekinem finansjery (nie bójmy się używać w narracji tego słowa), który w obliczu sprzyjającego mu szczęścia uśmiecha się szczerząc garnitur ostrych zębów, a jego grzywka zaczesana niczym płetwa rekina mieni się grubą warstwą żelu.

Szczury to zwierzęta wdzięczne nie tylko do opisu NPCta, który jest niezwykle skory do ucieczki, ma wystające zęby i pracuje w kanałach, ale również może świetnie służyć do wykorzystania przy opisie większej, liczniejszej armii np przybocznych żołnierzy. Jak jeden mąż biegną obok siebie, wyczuwając niebezpieczeństwo i zalewając szeroki trakt.

Większość zwierząt ma pewne cechy, które nieodłącznie nam się z nimi kojarzą. Przy tworzeniu Bohaterów Niezależnych, przygotowywaniu (lub improwizowaniu) ich opisów warto zapamiętać kilka najważniejszych, najbardziej klasycznych archetypów lub pobawić się szukając właśnie w głowie ciekawych porównań do różnych zwierząt. Gwarantowane przykucie uwagi graczy!

Przy okazji warsztatów z tworzenia NPCtów na wspomnianym Coperniconie oraz na obozach tematycznych RPG podczas wakacji, wraz z uczestnikami udało nam się stworzyć parę ciekawych kreacji Bohaterów Niezależnych w oparciu o dosłownie kilka słów-kluczy, m.in. nazwę zwierzęcia.

Przykładowy stworzony Bohater Niezależny z użyciem archetypu: Kangur.

W settingu Westernowym wykreowaliśmy Indianina pianistę, stałego bywalca saloonu w mieście Red Hook, który narażony jest na prześladowania z racji swojej odmienności. Pracuje jednak całymi dniami, bo ma liczną rodzinę, którą wie, że musi wyżywić, a najmłodsza latorośl uwielbia słuchać jak tata sprawnie i pięknie gra na fortepianie, więc mężczyzna często (choć ryzykownie) zabiera małą do saloonu, przykrywa kocem i pozwala obserwować „koncerty”. Kiedy tak podróżuje z córką przewieszoną w kocu przez ramiona na brzuchu, przypomina nieco kangura. (dzięki za pomysł Szymon!)

Zwierząt, inspiracji i interpretacji jest wiele, więc drodzy Mistrzowie Gry – macie z czego wybierać 🙂

 

Niedzielni NPCe – czyli Kuźnia Bohaterów Niezależnych #09

Triste Flores –  Melancholijny właściciel kawiarni w czyśćcu. 


Flores był kiedyś prywatnym detektywem związanymi z istotami nad-naturalnymi, wiecie, wampiry, anioły, duchy, mumie i cała reszta tej magicznej hałastry. Od dziecka miał dar rozmawiania z umarłymi, widzenia drugiego świata i możliwość przechodzenia do niego, no i szósty zmysł, który niejednokrotnie uratował go z kłopotów, bo jak się domyślacie na detektywa podróżujące do piekła czeka wiele groźnych niebezpieczeństw. Uwielbiał te robotę i był w niej cholernie dobry, oh!, nawet sobie nie wyobrażacie jak bardzo. Odbijał osoby porwane do piekieł, śledził nielegalny przemyt dusz do nieba, raz nawet rozbił siatkę słowiańskich demonów, które były winne plagi bezsenności wśród dzieci, a przy okazji zupełnie przypadkiem miały firmę produkującą środki nasenne dla nieletnich. Duże sprawy, o których swojego czasu mówił cały nadnaturalny świat; mieć zdjęcie z Floresem to był dopiero szpan!

 

Utwór postaci – Devendra Banhart – Mi Negrita
Z czasem postanowił się ustatkować, jego zawód był ryzykowny, a po wpadce z inkwizytorem udającym anioła, udającego człowieka stracił też kilku ważnych klientów, no i pojawiły się plotki o jego niekompetencji. Pieprzony inkwizytor Mendoza de las Fuertes, ten łysol jest teraz jakąś ważną osobistością wśród prostaczków, którzy nie odróżniają dobrych nad-naturali od złych! No ale wracając do historii o ustatkowaniu, Flores poznał Marie Aleksandre twardą eks-najemniczke, która pracowała przez większość swojej kariery dla Widma Komunizmu, łapiąc dla niego różnych dłużników, zapałali do siebie nawzajem dużym uczuciem, wzięli ślub i zamieszkali na zboczu Olimpu. Spokojna okolica, wiecie, Greccy bogowie w większości są już na emeryturze, tytani powyrzynali się nawzajem w bratobójczych walkach, to sporo miejsca tam wolnego, a i drogo nie jest . Zbudowali sobie uroczy dom z czerwonej cegły, porośnięty winoroślą, za nim ogród pełen cyprysów, do tego dwa psy, zielony tandem i wygodne leżaki. Brzmi jak raj dla osób, które chcą odpocząć od strzelanin w światach eterycznych i życia w biegu… ale nie do końca tak było. Flores naprawdę miał dosyć swojego poprzedniego życia, chciał z tym skończyć, hodować drzewka i jeździć na tandemie, ale Maria Aleksandra… no cóż, ona potrzebowała tylko chwilowego odpoczynku i po kilku miesiącach zaczęło się powoli psuć. Jako, że nie miała serca do oglądania coraz bardziej zasmuconego sytuacją męża postanowiła uciąć to za jednym zamachem i pewnej nocy po prostu wyjechała żeby znów zostać najemniczką. Zostawiła po sobie malutki cyprysik w żółtej doniczce oraz na zawsze smutnego Floresa.

 

 

Po tamtym wydarzeniu sprzedał dom i rozważał próbę samobójczą, ale podczas liczenia dobrych i złych uczynków wyszło mu, że trafi za to do czyśćca na circa sto lat, postanowił więc darować sobie niezręcznej rozmowy ze Świętym Piotrem (któremu notabene kiedyś uratował życie, ale to zupełnie inna historia) i samemu skazać się na to miejsce. Otworzył więc kawiarnię dla zagubionych dusz „Amarillo Cipres”, która no cóż, wygląda jak on. Bo wiecie, po tym jak opuściła go Maria Aleksandra stracił zapał do wszystkiego, stał się czarno-biały z wyglądu, opadły mu ramiona, na twarzy zawsze gości melancholia, a jego ruchy są bardzo ociężałe, i no cóż, wszystko to odbija się w wyglądzie kawiarni: zwietrzała letnia kawa, ciemnoniebieskie ściany, leniwy wentylator, który wygląda jakby miał się rozpaść, tylko stojący na chabrowej ladzie cyprysik w żółtej doniczce ma jakiekolwiek życie w sobie, jednak wzbudza on we Floresie tylko coraz większy smutek, a lokal podąża za jego uczuciami i zmienia lekko swój wygląd, na ścianie pojawi się pęknięcie albo odpadnie duży płat zaschniętej farby. Cholernie smutne miejsce do którego przychodzą czyśćcowe duszyczki, ale często zaglądają tu też podróżnicy międzyświatowi: nowe pokolenie prywatnych detektywów, najemnicy, ci których rozum śpi i wieszcze narodowi pogrążeni w martyrologicznych transach. Flores ma sporo znajomości i cały czas wie co w trawie piszczy, gdzie są najlepsze kasztany, albo kto wrobił królika Rogera. Jednakże nie jest zbyt skory do współpracy i dzielenia się informacjami, nie żeby chciał za to jakichś pieniędzy, czy innych benefitów, po prostu jest cholernie ospały ze smutku. Może ktoś z was spotka kiedyś Marie Aleksandrę? A może chcecie się podjąć misji jej odnalezienia? Kilku mieszkańców czyśćca ma już dosyć oglądania smutnego Floresa i podobno zrobili zrzutkę na odnalezienie jego miłości. Zapytajcie faceta w zielonym garniaku, on wam powie więcej.

Cytaty – Nie ma; nie; Widzieliście może gdzieś wysoką kobietę w zielonych włosach…?; nie trzeba; tak znałem kogoś takiego… znacie się może na cyprysach?;

 

 

Cechy charakterystyczne –   Ospały i powolny; duża wiedza na temat półświatka; dawniej świetny detektyw; cały szary; lubi cyprysy; wiecznie zamyślony; tęskni do Marii Aleksandry

Niedzielni NPCe – czyli Kuźnia Bohaterów Niezależnych #08

Jan WIktor Krzyżalski-Pyziak – Demonolog, szpieg, kasiarz oraz poeta amator


Utwór postaci – Crazy Polish-Jewish-Arabic Foxtrot 
Pan Jan, jak nasz omawiany dzisiaj NPC każe do siebie mówić, jest mężczyzną w sile wieku, staruszkiem jak powiedzieliby niektórzy, 56 lat na karku to nie w kaszę dmuchał, ale srebro juniorów na międzynarodowych mistrzostwach w waterpolo i brąz w łucznictwie nie wzięły się znikąd, od zawsze ćwiczyć lubił i robi to dziś, a efektem jest wciąż duża sprawność fizyczna. Sznytów charakteru nabierał na najlepszej uczelni Królestwa, niektórzy kwestionują wartość jego dyplomu, jakoby przyznany mu on został na potrzeby kariery dyplomatycznej, ale lordowskich manier mu odmówić nie można. Każdy po spotkaniu długo wspomina jego obycie, umiejętność ciekawego opowiadania oraz… otwierania sejfów o czym przekonał się niejeden baron czy hrabina.

Z tymi sejfami to sprawa jest śliska. Przez pierwsze lata po studiach Pan Jan był komiwojażerem, jeździł po wszystkich cywilizowanych krajach i sprzedawał modne w tamtym czasie gadżety dla pań, filuterne kapelusiki, delikatne woalki i rękawiczki z cieniutkiej skóry. Przy okazji też dobierał się do zawartości gorsetów i sejfów pań domów, które odwiedzał podczas podróży.  Jednego razu wpakował się jednak w większą kabałę i to dosłownie. Kiedy otwierał sejf baronowej Von Rottenkrieg, w jej piwnicy odbywało się spotkanie towarzystwa spirytystycznego „Kanarienvogel Teufel”, celem przywołania mrocznych istot z innych wymiarów. Coś poszło jednak nie tak podczas inkantacji i cała rezydencja stanęła w płomieniach, a potwory z piekła rodem, dosłownie!, rozbiegły się po całej okolicy. Panu Janowi wpadła wtedy w ręce pewna książka i tak się zaczęło….

Kiedy w ręce nieodpowiedniej osoby wpadają przedmioty magiczne o potężnej sile szybko, to szybko interesują się nimi wywiady państw. Pan Jan był nieodpowiednią osobą o tyle, że nie umiał czarować za grosz, jednakże grać ze szpiegami już umiał. Wykorzystał wywiad Rumuński do nauki magii; z Bolszewikami pogrywał próbując zdobyć pamiętniki Rasputina; pracując u Anglików udało mu się nawiązać owocną współpracę z profesorem Henrym Jonesem seniorem, specjalistą od artefaktów. Do dziś współpracuje z każdym z tych wywiadów, oszukując i grając na trzy, a właściwie cztery fronty, nie wspomniałem, że podpisał cyrograf z Niemieckim diabłem? W sprawie renegocjacji warunków umowy, trzy życzenia za duszę – pozostało jedno -,  od dłuższego czasu próbuje dotrzeć do człowieka, który poradził sobie z podobnym kontraktem, ale jedyny jego trop to gospoda Lune, której ciągle nie jest w stanie znaleźć. Możecie mu pomóc?

Cytaty – Z tych Pyziaków!; Całuje rączki pięknej pani…; I rozumie pan, ja wtedy z hrabią Worchester byliśmy na Polo, no tak oczywiście, że znam hrabiego’; Ależ moja droga, może przejdziemy na francuski; Oczywiście, że dla Królewskiej Mości/Partii/Cesarza/Mrocznego Pana zrobię wszystko co w mojej mocy!

Cechy charakterystyczne –  Nienaganne maniery, zawsze w kraciastym garniturze, niepewnie się czuje podczas pełni, obyty, poliglota, wysportowany, poszukuje gospody Lune i jej sławnego gościa, as wywiadu, kochaś,

 

Niedzielni NPCe – czyli Kuźnia Bohaterów Niezależnych #06

Benedict „Hor’huir” Redman – Uduchowiony netrunner

Utwór postaci – A Tribe Called Red – Electric Pow Wow Drum

Słuchaj trepie, zacznę od tego, że on nigdy nie zareaguje jeśli nazwiesz go inaczej niż Hor’huir. Nie mi wnikać czy jest, aż takim pozerem, czy naprawdę odzwyczaił się od imienia z IDka, ale Benedict Redman mówią na niego tylko niebiescy. No i frajerzy. Czaisz, to taki filtr przez który przepuszcza potencjalne portfele – nie znasz jego indiańskiego imienia? Goń się po światłowodach. A to, że ma indiańskie imię to niekoniecznie łatwo wykminić, przynajmniej patrząc na jego twarz. Urodzony na przybrzeżnym osiedlu barek w porcie Night City, jego starzy to też nie bardzo czerwonoskórzy, tylko emigranci z zachodniej części Rosji, no, tego co z niej zostało. Wygląda tak bardzo nie-indiańsko jak tylko się da, ale zajawka mocna. Łapiesz trepie?

 

Kiedyś był normalnym zadrutowanym netrunnerem, no może „normalny” to nieodpowiednie słowo, ale każdemu zdarza się czasem przesadzić z imprezowym ciągiem, albo wpaść w kłopoty z niebieskimi. Sam poznałem go kiedy robił bankomaty przy południowym oddziale Banku Ciał. Chodził po ulicy ze swoim dekiem i bezpośrednio hakował te skrzynki z mamoną. Pomyślałem, że to skończony debil, ale on po prostu był pod wpływem syntokainy i nie wiedział co się wokół niego dzieje. Uzależnienie od niej pozostało mu do dziś, nieprzyjemna sprawa.

Ale wracając do jego indiańskich sprawek. No jest rąbnięty i tyle. Zawsze w butach ma piasek, który przywiózł mu specjalny kurier z rezerwatu – mówi, że ziemia jego przodków daje mu moc. Wytatuowany, nosi się w synto-skórach całkiem nieźle imitujących prawdziwe, no i ma amulet z zębem krowy, podobno pomaga na nerwy. Przed każdą robotą składa ofiarę duchom przodków, a że zazwyczaj ekipy biorą go w teren, to odpala na laptopie tapetę z jakimiś lasami i modli się do niej, przy okazji paląc w metalowej menażce jakieś zioła. Dwa razy ekipa z którą był wpakowała się przez to w kłopoty. Raz teren fabryki do której się włamywali patrolował solos z termowizyjnym wszczepem, zgarnęli wtedy sporo kulek, przyjechali niebiescy i tyle z włamu. Indianin do dziś spłaca rachunki szpitalne kolegów z ekipy. Innym razem zaś kiedy byli już w pustej siedzibie korporacji to uruchomił tak alarm przeciwpożarowy. Wydostali się cali, umknęli pościgowi, tylko dysku twarde na które mieli zlecenie były całe zalane… Ale netrunner z niego dobry.
Ulubione cytaty: Duchom należy się szacunek!, jednym z moich przodków był niedźwiedź…. no nie patrz tak na mnie!, wyczuwam tu zawirowania,

Cechy charakterystyczne: Pozer, Indianin, Ezoteryka, Pechowiec, Uzależnienie, Długi Finansowe, Wyniosły, Naiwny.

Niedzielni NPCe – czyli Kuźnia Bohaterów Niezależnych #05

Mia De Feo

Archetyp: Power of Excitement

Mia ma 17 lat i należy do tych niebywale przebojowych nastolatków. Wszędzie jej pełno, wie wszystko o wszystkich i chętnie się tym dzieli. Jednak powiedz jej, że Marty McFly to tylko wymysł reżyserów, a śmiertelnie się na Ciebie obrazi. Jej nieodłącznym elementem stroju jest wytarta stara bluzka z logiem „Powrotu do Przyszłości”. Mia absolutnie całym sercem kocha tę trylogię, a wspomniany Marty to jej największa miłość. Cóż, każdy inny adorator musi się liczyć z tą solidną konkurencją.

  • Jeśli Wasza sesja jest osadzona w latach 80. łatwo możecie wykorzystać wątek powstawania kolejnych części słynnej trylogii Zemeckisa. Rola Mii mogłaby nabrać nieco innej barwy.

Jak przystało na fankę „Powrotu..” Mia przemieszcza się na desce, a w każdej podróży towarzyszy jej walkman (discman, mp3, cokolwiek co pasuje do klimatu) z wiadomą ścieżką dźwiękową. Mia ubiera się typowo w stylu lat 80. (jeśli sesja nie dzieje się w latach 80. to absolutnie żaden problem, Mia jest wierna epoce kiczu;)) Przetarte dżinsy, dziurawe trampki, ramoneska i czerwona bandamka na głowie. (czy jest ładna? Mistrzu Gry – wedle uznania, co Ci jest potrzebne ;)) Jedno jest pewne – Mia ma dość chłodny stosunek do mężczyzn (wszystkich, którzy nie są Martym). Dlaczego? Przez pewien niechlubny epizod z jej życia. Mając 15 lat zaangażowała się w związek ze starszym chłopakiem – Butchem, który trudnił się dealowaniem i sprowadzaniem najróżniejszych ‘towarów’ zza granicy. Dała się ponieść emocjom i sama prowadziła dość ‘rock’n’rollowy’ tryb życia. Do momentu kiedy obudziła się na squacie, kompletnie nie pamiętając poprzedniej nocy, a jedyną pamiątką po hucznej imprezie był dziwny tatuaż na plecach. Co przedstawia? Dwa wektory wpisane w koło. Do tej pory nie wie co oznaczają, wciąż próbuje ustalić kto zrobił jej ten tatuaż i co on przedstawia. Zbiera również pieniądze na usunięcie znamienia, choć w jej przypadku nie jest to proste. Nie wie tez co stało się z Butchem, on po prostu zniknął, zaraz po tej felernej nocy. Nawet jej nie bronił? (Dlaczego, Mistrzu Gry ? Co wtedy zaszło?)

Mia nie ma najłatwiejszej sytuacji rodzinnej: jej mama pracuje jako pielęgniarka na dwie zmiany, a ojciec dosyła tylko alimenty zza granicy. Jest jedynaczką. Ale ma psa – Faworka, z którym spędza mnóstwo czasu. To najlepszy przyjaciel i wierny towarzysz jej szalonych wypraw. Za niego – i oczywiście Marty’ego – oddałaby swoje życie.

Mia może stanowić wątek poboczny lub być jedną z głównych osi fabuły. Jedno jest pewne, jeśli BG pomogą jej rozszyfrować frapujący ją od 2 lat problem, zyskają jej dozgonną wdzięczność i naprawdę solidne kontakty… i oczywiście autograf Marty’ego, jak już go odnajdzie i wyjdzie za niego za mąż J

Ulubione cytaty: Kamon, to da się zrobić! ; Siemaneczko, mordy! ; No nie mów mi, że nie wiesz kto to jest Marty Mc Fly….

Cechy charakterystyczne: forever young, lekka dusza, optymistka, energiczna, chętna do działania, zdeterminowana, wesoła, wdzięczna, żądna przygód ; naiwna, porywcza, histeryczna, słomiany zapał, infantylna, bezstroska.

Utwór towarzyszący: Power of Love

Niedzielni NPCe – czyli Kuźnia Bohaterów Niezależnych #04

Giordano Bartolorno – Wiecznie wędrujący śpiewak operowy

Utwór postaci (koniecznie czytajcie z muzyką!): Jekyll & Hyde – Alive

Giordano jest wielkim mężczyzną, którego podobno nikt nigdy nie widział z nieułożonymi włosami, nie mówiąc już o rękawiczkach źle dobranych do reszty ubioru, czy z niesmaczną potrawą na talerzu, a trzeba wam wiedzieć, że ten sybaryta jest niezrównanym znawcą kuchni całego znanego świata. Zawsze przy okazji świąt Bożego Narodzenia na salony wraca plotka głosząca, iż kiedyś próbował zamówić ludzkie mięso – sam zbywa to głośnym i serdecznym śmiechem. Kiedy po salonach roznosi się echo jego potężnego śmiejącego się głosu, jego dusza, a raczej to co z niej pozostało, cieszy się, że ta fałszywa plotka to jedyna informacja jaka wokół niego krąży, a mogło być o wiele gorzej. Ale o tym później!

Najpierw musicie wiedzieć, że Giordano jest nie tylko grubym brzuchaczem, ale posiada też sporo mięśni. Wychowany w biednej rodzinie tragarzy portowych szybko zaczął pracować i walczyć o byt. Nie tylko w przenośni.  Oprócz szerokich barków o jego przeszłości huczy też kształt twarzy, gdyby nie fortuna i wspaniały głos, nazwalibyście ją szpetną niczym poharatana dupa wołu, ale kiedy człowiek jest w stanie lekką ręką wydać na kolacje dla znajomych kilka tysięcy franków, to jego twarz kwitowana jest jako nietypowej urody. Otaczający go ludzie zwracają bardziej uwagę na jego śpiew, zasobny portfel, poczucie humoru i smak, aniżeli te dwa ekhm szczegóły. Jednak nigdy nie próbujcie poruszać przy nim  kwestii jego dzieciństwa. Wpada wtedy w szaloną furię. Nie słyszeliście historii syna barona De Fontier? O tym jak stracił oko wylatując z sali balowej przez witraż?

Skoro już wiecie jak nasz wspaniołogłosy wielkolud wygląda, co lubi i jakich tematów przy nim nie poruszać, zdradzę wam sekret. Tajemnica ta jest jego największym utrapieniem, co noc zrywa mu sen z powiek, przez nią drżą mu ręce i to z jej powodu pochłania ogromne ilości jedzenia i alkoholu. Myśleliście, że śmieje się bo jest radosny? Jego rubaszny śmiech to wydobywające się jęki duszy, to próba ukrycia tego, że boi się każdej chwili swojego życia. Dlaczego? Otóż Giordano Bartolorno w trzydziestej wiośnie życia, kiedy myślał, że w jego podłym życiu tragarza już nigdy nic się nie zmieni na lepsze spotkał wiedźmę. Owa władająca mrocznymi mocami kobieta obiecała mu resztę życia w splendorze i chwale, za drobny szczegół jakim jest jego dusza. Giordano zgodził się, jednakże postanowił oszukać wiedźmę sobie tylko znanym sposobem. Jak do tego doszło, historia milczy. Faktem jednak jest, że czarownica dostała tylko połowę, tą gorszą. Bartolorno dostał zaś wszystko o co prosił, piękny głos, smak, gust oraz dar zjednywania sobie ludzi, którego nie może wykorzystać ze spokojem, bo wie, że po świecie krąży jego zła połowa dusza i wiedźma szukająca zemsty. Ponoć od tygodni nie zmrużył oka, a funkcjonuje tylko dzięki specjalnym środkom wspomagającym, które kupuje od ambasadorów z egzotycznych krajów…

Ulubione cytaty: Nie, nie, nie! Złotko nie możesz ubrać karminowej sukienki do tych rękawiczek, to nie-dopuszczalne!… zaraz… Ty też to słyszałaś?...

Cechy charakterystyczne: głośny, wielki, wiecznie w podróży, chojrak z pozoru, bezsenność, zdecydowany, przerażony, wspaniały głos, otoczony fanami

(Za utwór podziękowania lecą dla Jaskoviakusa!)

Graj NPCtem! – Postacie ukute podczas warsztatów

Serwus!

Podczas tegorocznego Pyrkonu prowadziliśmy kilka warsztatów, między innymi z tworzenia bohaterów niezależnych na sesje, tak żeby byli wiarygodni, ciekawi i zawierali w sobie jakąś fabułę, albo chociaż zahaczke, którą w razie czego będzie można później rozwinąć w coś większego. Mieliśmy przyjemność pracować z ogromną ilością ludzi o bardzo interesujących pomysłach, oto część tego co udało nam się stworzyć. Każdy jest nie tylko NPCem, ale pomysłem na scenę i przygodę.

 

Część teoretyczną warsztatów znajdziecie w notce Merry tutaj.

 

Pan Franciszek. Starszy konduktor linii Praga-Wiedeń, podjadający co chwila ciasteczka. Chodzi w schludnym mundurze, a w butonierce zawsze nosi mały bukiecik fiołków przygotowany przez żonę, z którą niestety nieczęsto może się widywać przez pracę. Uprzejmy w stosunku do pasażerów, jednakże cały czas jest w stanie zagrożenia, które może go zniszczyć. Otóż pan Franciszek słabo widzi i nie jest w stanie odczytać małej czcionki na biletach, ratuje się co prawda mocnym monoklem, ale wygląda to komicznie. Boi się ośmieszenia, a gdy któryś z graczy zwróci na to uwagę to koniec. Pan Franciszek straci całą wiarę w swoją osobę i jego pogoda ducha zniknie.

Gruby władca odległej arabskiej krainy, niesiony przez wielu swoich sługów na ciężkiej, ociekającej wręcz złotem lektyce. Za nią powolnymi krokami idzie orkiestra dęta, grająca jego ulubione ludowe melodie, z rodzinnego regionu. Maszerują z nim przez piaski pustyni, w pełnym słońcu, jednak ich pan nie jest zainteresowany takimi szczegółami jak wygoda jego ludzi. To tylko narzędzia. A on sam trzyma w ręku właśnie instrukcje obsługi nowej broni, którą dostarczyli mu agenci z zachodu, być może pomoże mu to wygrać wojnę.

Mały pyzaty niziołek, z rudymi włosami i rozbieganymi oczkami, kryjący się w stogu siana. Nieopatrznie znów wpadł w szpony nałogu i przegrał w oberży więcej niż miał; teraz ścigany kryje się obok koni i osłów, modląc się do Ranalda, żeby nikt go nie znalazł. W tym samym czasie do miasta powoli wjeżdża drużyna. Szukają swojego dawnego towarzysza broni, który jako znawca dawno umarłego języka będzie w stanie rozszyfrować wskazówki zapisane na mapie, którą znaleźli w grobowcu.
-Panie szukamy pewnego niziołka…
-My tyż! – odkrzyknął chłop machając widłami, a zza rogu wypadła zgraja ciżby z pochodniami.

Weteran pierwszej wojny światowej podczas, której stracił oko. Następnie członek partii i ponownie żołnierz, zmuszony do tego aby uciec przed pewnym widmem z przeszłości. W chwili obecnej kapitan łodzi podwodnej, która próbuje unikać ataku brytyjskiego niszczyciela. On wie, że Anglicy nieprzypadkowo natrafili na jego łódź, a co gorsza, owe widmo jest gdzieś w pobliżu…
Macie do dyspozycji materiału do różnych systemów i konwencji; nawet jeśli nie do wykorzystania podczas bieżących sesji to warto zanotować ich gdzieś na później. Ubarwią każdą przygodę.

 

Jarajcie się graniem!
Hobbit

Graj NPCtem! – czyli Kuźnia NPCtów na Pyrkonie 2016!

Pyrkon przeminął, a my dziękujemy za prawdziwe TŁUMY na naszych prelekcjach i warsztatach – to była ogromna przyjemność!

Poniżej znajdziecie prezentację, którą wspieraliśmy się na Pyrkonie podczas prelekcji i warsztatów z tworzenia Bohaterów Niezależnych.

Kilka szybkich myków i trików, gdy na szybko potrzebujemy wprowadzić NPCta? Chłońcie otoczenie, obserwujcie ludzi dookoła, pamiętajcie o swoim najbliższym otoczeniu.

Maciej więcej czasu i szczegółowo planujecie rozpisać NPCtów? Warto pomyśleć o archetypach (Dziecko, Rodzic, Dorosły) i pomyśleć nad ich charakterystycznymi cechami (dziecinny/wieczny chłopiec, opiekuńczy/odpowiedzialny, szary/zwykły).

Ciekawym zabiegiem jest również nadanie NPCtowi cech zwierzęcych, np. lew czyli władczy, pewny siebie, dumny; niedźwiedź, czyli silny, powolny, postawny; lis, czyli cwany, sprytny. Charakter to jedno, ale cechy zwierzęce mogą także tyczyć się wyglądu!

Linia życia – niech nasi Bohaterowie Niezależni też mają życie i swoją historię. Będą przez to dużo bardziej wiarygodni i interesujący, a dodatkowo nam, jako Mistrzom Gry, łatwiej będzie wczuć się w tę postać i odpowiednio reagować na otoczenie oraz poczynania Graczy.

Kolejnym zabiegiem pomocnym przy tworzeniu historii, charakteru lub lęku Bohatera Niezależnego są kolory, czyli to jak nasz NPCet czułby się np w pokoju czarnym, czerwonym, zielonym, etc… Czemu w czarny kojarzy mu się źle? Co do tego doprowadziło? Dlaczego w czerwonym jest agresywny? Czemu zielony napawa go spokojem i sprawia, ze czuje się zrelaksowany?

Na koniec podrzucę jeszcze dwa linki, którymi inspirowaliśmy się przy planowaniu prelekcji i warsztatów.

http://www.etbscreenwriting.com/ – Laurie Hutzler to specjalistka od scenopisarstwa filmowego.

http://www.gamasutra.com/blogs/FilipWiltgren/20160111/263317/How_to_Create_a_Strong_Game_Plot.php – drugi link podpowiada twórcom fabuł, ale przy wymyslanych na szybko NPCtach również fajnie się sprawdza 🙂

Dobrego odbioru!

Bohater-Niezależny