Wpisy

Odpowiedzi #4 – Menelaos

1. W jaki sposób wyszukujecie muzykę na sesję? Macie jakieś strony z podziałem na klimat, czy po prostu słuchacie wszystkiego jak leci i potem co wpadnie w ucho to pod taki a taki klimat?

Marysia: Jeśli o mnie chodzi to na dysku mam pogrupowane katalogi na najprostsze kategorie, np. walka, tło, akcja, nostalgia itp. Trzymam się tez podziału na soundtracki z filmów, gier etc oraz zespołów muzycznych, których bardzo dużo wykorzystuje na sesjach. Szczerze mówiąc, to ciągle istnieją jakieś foldery, które dopiero odkrywam 🙂 często wertuję sobie również listę filmów, które już znam lub które dopiero co wyszły i przesłuchuje soundtracki. Co lepsze kawałki zostawiam u siebie 😉 grzebanie w muzyce i poznawanie nowych utworów, nawet dzięki yt, to jeden z moich sposobów na nudę 😉

Craven: Na tym etapie przeładowania muzyką najróżniejszych rodzajów jeśli nie mam od razu w głowie utworu/ścieżki która by mi pasowała, po prostu przeglądam swoje chaotyczne zbiory. Dzielenie na klimaty czy typy scen raczej się u mnie nie sprawdzało na dłuższą metę. Poza najobszerniejszymi kategoriami jak “filmowa”, “rock”, dominują katalogi “do posprzątania” i “do przesłuchania”. Tak więc nie mam muzyki pod klimat choć są “worki” z ścieżkami/albumami pod dany system i dobieranie pod daną sesję playlisty na sceny akcji, walki, muzykę tła itd.

Oprócz tego mam katalog “muzyka względem sesji” gdzie ląduje muzyka, która szczególnie mi się przypodobała lub mnie zaintrygowała, którą chciałbym kiedyś wykorzystać. Sięganie tam jest potrafi być bardzo inspirujące. Czasem nie znajdę tam tego, czego szukałem, ale trafiam na muzykę dla jakiegoś BNa lub wpada mi do głowy pomysł na inną scenę.

Podsumowując – po prostu duża baza muzyki.

2. Szukam tła muzycznego na sesję steampunku. Czegoś co może długo grac w tle i się nie nudzi – typowe tło.

Marysia: Pytanie co w tym steampunku chcesz prowadzić – akcję, horror, detektywistyczny klimat? ja lubię soundtracki do filmów na podstawie XIX wiecznej literatury, Craven dobrze mówi – Frankenstein. Ja dodam od siebie Draculę, Sherlocka, Carmillę, From Hell – ogólnie poszperaj w soundtrackach do filmów na podstawie pozycji z literatury angielskiej XIX wiecznej. A jeśli chodzi o zespoły lub muzyków to poleciłabym przesłuchanie Aurelio Voltaire’a. Ma trochę kompozycji pasujących. Takze – Abney Park.

Abney Park – Steampunk Revolution
Voltaire – The Mechanical Girl
From Hell Soundtrack – Portrait Of A Prince
From Hell Soundtrack – Compass and the Ruler

Craven: Marysia ma absolutną rację, że steampunk jest bardzo pojemny i ciężko o coś uniwersalnego. Powiem też, że nie prowadziłem dużo steampunkowych sesji. Mogę jednak zasugerować kilka mniej i bardziej oczywistych rzeczy. FullMetal Alchemist (seria z 2003, nie z 2009) ma aż trzy soundtracki wypełnione przez Michiru Oshimę po brzegi świetną muzyką. Do tego może lepiej znane ścieżki z Village, Mary Shelley’s Frankenstein i Das Parfum. Zastrzyk egzotyki może zapewnić ścieżka z filmu Body of Lies. Niesamowity soundtrack z Dark City powinien natomiast pasować do bardziej mrocznych scenerii lub pełnych mechanicznych cudów.

Ale szukać warto wszędzie. Invasion z Bleacha doskonale sprawdziło się w scenie otwierającej ucieczkę przed wielkim mechanicznym golemem. Poranek z nutką orientu? Jan Garbarek się kłania. Motyw drużyny/napisów początkowych/końcowych? Time Machine.

Odpowiedzi #3 – Drakus

Od następnego tygodnia wracam do recenzji. Przesyłajcie dalej swoje pytania.

Miasto Tiamar. Bohaterowie przeszedłszy przez ogromną, obco wyglądającą bramę stają na rozległym tarasie. Przed nimi otwiera się ogromna, prostokątnie wykuta jaskinia, sięgająca kilkanaście metrów w górę. Z tarasu schody prowadzą do rozległego placu z wieloma budynkami i przejściami znikającymi w ścianach jaskini. Całość oświetlona jest niezbyt jasnymi, kolorowymi światłami (…). Na placu panuje gwar. Wszędzie jest pełno istot, z których większość znają tylko z bajek, lub zgoła wcale. Gdzieniegdzie przechadzają się stwory z szczodrymi rogami. Wszyscy jednak zdają się spieszyć Architektura wkoło wydaje się bardzo obca (…).

Opis bardzo trudny, gdyż bardzo szczegółowy. Właściwie podobny wątek poruszył Kaczor. Pytał bowiem o wjazd do tajemniczego miejsca. Mój faworyt:

Jako, że chcesz prowadzić nieco mroczniejszy dungeon, możesz szukać tła w recenzowanym już Assassins Creed, składającym się głównie z szumów. Raczej nie nada się do sztuczek narracyjnych, jednak otrzymasz możliwość zebrania w miarę uniwersalnych szumów.

Jak dla mnie jednak dobrze by było, gdybyś pobawił się tu nieco groteską i kilkoma możliwie charakterystycznymi kawałkami. Obadaj chociażby ten:

Zastanów się, co najlepiej według Ciebie podkreśli „dziwaczność” tego miejsca. Ja bym próbował pójść w wyjątkowość, w skojarzenia wpierw niejednoznaczne, ale umożliwiające stworzenie niepowtarzalnego powiązania. Po inspiracje możesz sięgnąć do naszego tagu „groteska”, zaś przykładem szczególnie reprezentatywnym mógłby być A Quick Fix of Melancholy. Nie znam settingu, w którym się obraca opisana lokacja, ale jeżeli nie boisz się melodii czerpiących z tradycji katolickiej i nie tylko, może znajdziesz jakiś ciekawy utwór w dorobku Roberta Łuczaka.

A teraz coś nowego. Perełka z mojego dysku, właściwie jedyny utwór, który wydaje mi się jednocześnie zawierać garść przygnębienia, ale też tajemniczości niewykluczającej „gwaru” na ulicach. Nie pamiętam, skąd ten kawałek pochodzi – wiem, że istniał kiedyś projekt stworzenia rozbudowanej kampanii do świata Planescape na bazie Neverwinter Nights. Twórcy udostępnili muzykę za darmo, zaś najbardziej do gustu przypadło mi to:

Nie jestem pewien, czy trafiłem. I czy pomogłem. Jeżeli nie – napisz, jaki wątek potrzebujesz, bym rozszerzył.

Odpowiedzi #2 – Mojzi

Wpis opublikowany tak późno, że aż wstyd – miesiąc po otrzymaniu maila. Przepraszam za opóźnienie, towarzyszu.

Dzisiejsza prośba ogranicza się jedynie do „tła / podkładu” pod sesje Warhammera (wiadomo: lasy, jesień, trochę mroku, wieś oraz miasto. Tylko żeby to nie było aż tak przygnębiająca, jak utwory z gry Arcanum słuchane przez 2h bez przerwy ;d) i muzyki, co by się nadawała pod walkę w takich brudnych, nieprzyjemnych realiach.

Ogólnikiem jest „muza do WFRP”. Temat rozległy o tyle, że Warhammer otwarty jest na bardzo wiele konwencji, przy czym z podanych przykładów rozumiem, że Mojzi jest pomiędzy jesienną gawędą a sugerowanym nastrojem pierwszoedycyjnego podręcznika. Pomijam więc muzykę komponującą się z podręcznikiem edycji drugiej (czyt. heroicznych, podniosłych orkiestr) i skrajne smęty.

Dotychczas na blogu wspomniałem o kilku gałęziach, które można dopiąć do drzewka warhammerowego tła. Zacząć można od tagu „mroźna północ”. Wyśmienity jest album Kveldssanger Ulvera, zbiór akustycznych gitar i melancholijnego śpiewu. O ile sesja nie toczy się latem, wiosną – świetne jako tło. Inny utwór tego zespołu, dobry dla urozmaicenia:

W tych samych warunkach znakomicie sprawić się może Tenhi, przeze mnie bardzo wysoko ceniony, mocno wpisany w grozę i przygnębienie, pozbawiony właściwie utworów w postaci czystej radosnych. Muzyka też raczej graczom się nie znudzi – po oddzieleniu ziarna od plew, można stworzyć składankę naprawdę urozmaiconą.

Nieco mniej uniwersalnie stosować można Szwedzką Garmarnę, przydatną chociażby do sesji wiejskich i jarmarków. Folk nie nazbyt radosny, by agresywnie rozbudzać wyobraźnię, a przy tym zdatny do podkreślenia każdego festynu. Jeżeli zaś chciałbyś szczególnie optymistycznych pląsań, sięgnij po Clannad. Bardziej bezrefleksyjne, ale też uniwersalne tło zapewni Ci Symetria.

Do tła i walki świetnie nadaje się rytmiczna, nieco groźna Arcana, jednak zdecydowanie bliżej Warhammera będzie genialny soundtrack do Warcrafta III (dotychczas go nie recenzowałem).

Przykładowe kawałki:
Tło:
Walka:

Zapoznaj się też z soundtrackami do Black Moon Chronicles (istnieją wersja rozszerzona i skrócona), po polsku: Kroniki Czarnego Księżyca. Świetna muzyka do walki, zwłaszcza wielkich bitew. Używam jej bardzo często przy grach bitewnych (o ile gram, czyli – jakoś raz na dwa miesiące). OST czasem określany „jednym z najlepszych w historii gier PC”.

Zespołem typowym dla renesansowego miasta będzie Micrologus. Nie są, niestety, docenieni w sieci, ale pomijając ich maryjno-chrystusową łacinę, pasują świetnie. Masa dobrej muzyki. Znajdziesz ich na YouTube’ie, sprawdź:

Odpowiedzi #1 – Kaczor

Poprzez komentarz na polterowym blogu Cravena Kaczor poprosił o poszerzenie następującego tematu:

(…)prezentacja, „dziewiczy” wjazd do jakiegoś niezwykłego, słynnego miasta, Amberu, Throalu, Night City, itd. Miasta nowego nie tyle dla gracza, co dla jego postaci, kawałek który ruszy nawet starego wyjadacza (albo chociaż sprawi że w jego zblazowanych oczach pojawi się przez chwilę dawny, młodzieńczy blask!). Coś co podkreśli wagę tych kilku(nastu) zdań ogólnego opisu. Ja na przykład, kiedy gracze wjeżdżali do jednego z najwspanialszych miast na kontynencie (świat fantasy) użyłem tego:

Było nieźle.

Uf. Pojechał.

Ok., osobiście nie znam żadnego z wymienionych przez Kaczora miejsc, niemniej jak rozumiem:
– kontekst dowolny, nie tylko fantasy;
– podkład pod scenę zaprezentowania nowego obszaru zamieszkałego przez ludzi;
– coś, co ma szczególnie mocno podkreślić: „tak, to miejsce jest zajebiste”.

Osobiście raczej takich scen nie robię, gdyż moje sesje z zasady nie są zbyt efekciarskie i jestem gówniany w tworzeniu opisów, przez co łatwiej mi przeprowadzić sesję w karczmie czy wiosce, niż wielkim mieście.

Ja pojadę w fantasy.

Gdybym jednak naprawdę chciał coś takiego zrobić, wybrałbym:

1. Two Worlds 2 – Voices of the Past

Chciałbym umieć jakoś konkretnie podzielić ten utwór, jednak nie jestem w stanie – przejścia w nim są bardzo płynne. Niemniej zacząłbym od krótkiego wprowadzenia niepewności (rozsuwa się mgła – mrużycie oczy pod wpływem światła) i opis właściwy rozpocząłbym od 00:12, szybko ilustrując wrażenie ogólne (światło, ruch, zarys kształtów). Od 00:38 można skupić się na kilku szczegółach, które wprowadzamy wpierw wyliczając, by o 01:04 poinformować, że gracze są już w ruchu – marszu, pojeździe – i dostrzegają kolejne warstwy miejsca im całkiem obcego. 01:43 to moment podkreślenia zachwytu lub – nawet lepiej – odwołania do wspomnień jednej z postaci lub dawnego, pozytywnego wydarzenia z sesji. 02:17 otwiera minutę końcowego opisu, po którym następuje stopniowe wyciszenie.

Dorzuciłbym to równie dobrze do steampunkowego miasta, jak i elfiej wsi, wodospadu czy miasta w chmurach, jak i nawet do sceny erotycznej (gdybym z jakiegoś powodu miał chęć podczas SESJI wprowadzać sceny erotyczne O_o). Co poradzić – ten utwór to po prostu good shit.

2. Assassins Creed 2 soundtrack – Heart / Flight Over Venice 1

Problem z tymi kawałkami tkwi w tym, że są Epickie. I mówię serio – jak się nieco podkręci głośniki, potrafią tak skupić na sobie uwagę i wstrzyknąć taką dawkę heroizmu, że aż głupio nam będzie zniżyć się do zwykłego, rozrywkowego charakteru sesji ; ).

Heart zdecydowanie lepiej sprawdzi się jako mocne uderzenie, powoli się rozkręcamy, a od 01:40 dajemy czadu. Wraz z upływem czasu można wręcz sobie pozwolić na żywą gestykulację, powstanie z miejsca, rozentuzjazmowany wyraz twarzy. 03:17 to moment na powrót do prozaicznego, życia, dopełnienie obrazu wrażeniami i pytanie: „co robicie?”.

Flight Over Venice 1 możemy zastosować w podobnej funkcji. Można też sięgnąć po Audacity i po prostu wyciąć wszystko do 01:08, by nie mierzyć się ze zbyt dużym przejściem instrumentalnym. Myślę też, że scena – inspirując się tytułem utworu – świetnie by wyrażała się lotem (czy to postaci graczy, czy wręcz „kamery”) nad opisywanym miejscem.

3. Medieval 2 soundtrack – Amen

Tym razem utwór bardzo mocno ukierunkowany na RPG okołośredniowieczne (powstaje setting na Światotworzenie „Krzyżowiec” – tam by pasowało idealnie). Jeżeli gramy w Europie lub graczom po prostu nie będzie przeszkadzało, że tekst utworu to, jeżeli dobrze słyszę, „Alleluja, amen, alleluja, hosanna, amen”.

Zaletą utworu jest, że składa się właściwie z czterech utworów obecnych w grze. Wpierw mamy wyraźny śpiew chóru, później fajną solówkę na… em… gitarze (?), później – przygnębiająco odśpiewany, dziewczęcy finał treści, uwieńczony wyraźnymi organami. Jak to wykorzystać? Choćby opisem od szczegółu do ogółu: kaplica / świątynia / katedra z zakonnikami, proszącymi o zwycięstwo króla w wojnie → minstrel, samotnie prosząc o datek pod drzwiami karczmy → służka rozwieszającą pranie swej pani, modląca się, by nie została dziś pobita → zwrot na pochmurne niebo. Po czym gracze przejeżdżają przez bramę, utwór się zmienia.

4. Black Moon Chronicle soundtrack – Empire / (untitled)

Heh, ale starocia wygrzebałem. No trudno.

Oba utwory są bardzo krótkie i skrajnie różne, stąd pierwszy z nich – w intro gry promował Imperium – świetnie nadaje się do podkreślenia potęgi wielkiej fortecy lub kroczącej armii. Nie wyobrażam sobie, by mogło tu zabraknąć ubranych w jednolite stroje żołnierzy kroczących dumnie i wyprostowanie, z zasłoniętymi twarzami.

Utwór bez tytułu – wykraczający poza normalny soundtrack, zatytułowałem go więc intuicyjnie, zgodnie z funkcją, gwałcąc w ten sposób inny utwór z soundtracku o tym samym tytule – odzwierciedla natomiast miast pobożne, święte, czyste. Według mnie idealny miks stanowiłoby kontrastowe opisanie dwóch przeciwstawnych potęg – wpierw upajających się potęgą legionów, później – pokornie przyjmujących sakramenty rycerzy w oświetlonej katedrze. Można zresztą tego użyć także w przygotowaniach do bitwy.

—–

Jeżeli macie inne prośby o pomoc, nie krępujcie się. Jesteśmy, by służyć, blog jest dla czytelników – chętnie pomożemy Wam szukać rozwiązań.

Prawdopodobnie w piątek notkę na ten sam temat wrzuci Craven.

Już teraz jednak informuję, że Świstak wyjechała na dwa tygodnie larpować ze Szwedami, o czym zresztą informowała mnie już dość dawno temu. Prawie na pewno więc przez najbliższe dwa poniedziałki nie uraczy nas swymi światomrocznymi wpisami.