Tag Archives: spokojne

Wiedźmin (film) – soundtrack

Po przeczytaniu opowiadań + k3 tomów słynnej Sagi i po przesłuchaniu oszałamiającego soundtracku do filmu Wiedźmin nie mogłem uwierzyć, że jest to tak niemiłosierna kupa. Zresztą nie wyróżniam się z tłumu – film zyskał na Filmwebie średnią z ponad dziesięciu tysięcy głosów 3,8. Jeżeli to nie wystarczy, by uwierzyć, że jest to produkcja stworzona z najczystszej esencji publicznego szaletu, to ja nie wiem, co.

Zła opinia krążąca wokół filmu sprawiła, …

Continue reading »

Arcanum

Uwaga! Album udostępniony za darmo!

Jeszcze przed założeniem bloga Graj Muzyką miałem w głowie kilka soundtracków, które chciałem omówić. Jednym z nich był album Black Moon Chronicles. Kolejnym, nieostatnim, był Arcanum. Długo jednak wahałem się, czy warto nań tracić aktualkę, gdyż jest naprawdę dobrze znany. Zwłaszcza w Polsce, gdzie gra komputerowa Arcanum od dawna jest przytaczany jako jedna z najsilniej oddziałujących na wyobraźnię inspiracji do Wolsunga, zaś na świecie był …

Continue reading »

Kroniki Czarnego Księżyca

Ciekaw jestem, jak Pierre Esteve ocenia swój album wydany dekadę temu. W sieci da się znaleźć wypowiedzi, jakoby był to jeden z najlepszych soundtracków wydanych kiedykolwiek. Mniej więcej od dziewięciu lat słucham go przynajmniej raz na kwartał godzinami. Ma w sobie wielką moc.

Co dziwne, trudno go kupić. Co jeszcze dziwniejsze, występuje w dwóch kopiach – jedna ma utworów 12 (faktyczny OST), druga – 14 (a może nawet 15), jest …

Continue reading »

Assasin’s Creed 1 / 2 – soundtracks

Nieco mnie bawi, że oba sountracki z AC zostały stworzone przez jedną osobę – Jesper Kyda. Słuchając ich absolutnie nic na to nie wskazuje. Są tak odległe i wytwarzają tak różne emocje, że ustawienie ich w jednym rzędzie jest właściwie błędne. W ogólnym zarysie muzykę do AC1 da się opisać jako zespół mniej lub bardziej urozmaiconych szumów; AC2 natomiast jest w znacznej części (co nie znaczy – w większości) udanym …

Continue reading »

Zagubieni w Gąszczu


Sephiroth to szwedzki projekt Ulfa Söderberga, klasyfikowany przede wszystkim jako tribal i dark ambient. Utwory znakomicie sprawdzają się jako muzyka tła – niezauważalnie budują napięcie, osaczają ze wszystkich stron. Słuchając ich odnosi się wrażenie obcowania z potężną, tajemniczą istotą. Te bardziej monotonne to dobry wybór dla miłośników skradania się, eksploracji, badania nieznanego.

muzyka tła: 3/5; muzyka sceny: 3,5/5; muzyka chwili: 4/5 (gdy uderza niespodziewanie)

Wskazówka: kiedy strudzony Wilkołak wraca do …

Continue reading »

Japońskie pitolenie, ostatnie natarcie – kompilacja

(Okazało się, że to nie bongosy, tylko kongi. Bongosy są małe. Kongi duże. Muszę zapamiętać.)

Dzisiaj będzie dużo muzyki, komentarze zaś jak najoszczędniejsze i – mam nadzieję – najtreściwsze. Przy każdym albumie dosłownie kilka zdań i sugerowane zastosowanie. Mam nadzieję, że takie rozwiązanie Wam się przyda – o japońskim folku powiedziałem już, co do powiedzenia miałem, a gdybym chciał wrzucić jako recenzje wszystkie albumy, musiałbym japoński miesiąc przełożyć na luty.…

Continue reading »

Flet i cytra – ciąg dalszy


Uświadomiłem sobie, że wpis z początku miesiąca w dużej mierze wyczerpał temat ogromnej gałęzi muzycznej. Stąd – w ramach recko-polecanki – opiszę dziś pokrótce dwa albumy. Nieco się od siebie różnią, lecz wpisują się w bardzo podobną estetykę i nastrój.

Tu wskazówka dla mnie. Nie ma sensu dwa razy pisać o bardzo podobnych albumach. Następnym razem wrzucę je do jednego worka. Nauczka na przyszłość, wybaczcie proszę długość wpisu. W notce

Continue reading »

Niedzielna polecanka #20

Dzisiejsze dwa utwory są, jak dla mnie, jednym utworem który naprawdę niczym się nie różni, dla czystych rąk jednak informuję: tak, album „El-Hadra” Klausa Wiese’a, na którym zawarte są The Mystik Dance I i The Mystik Dance II ma dwa utwory.

Tytuł albumu zresztą podobno oznacza to samo, co tytuły piosenek. I niektóre sklepy w sieci oferują go jako jeden utwór o ponad pięćdziesięciu minutach.

Utw(o)ór(y) są kwintesencją muzyki tła. …

Continue reading »

Styczeń – miesiąc japońskiego pitolenia


Nowy miesiąc, nowy rok. W weekend byłem na Khakonie, toteż czasu na notkę nie miałem. Podsumowania wrzucę w niedzielę.

Styczeń będzie miesiącem Legendy Pięciu Kręgów. Dla niektórych miesiącem Blood And Honor. Innymi słowy, opisywać będę muzykę, którą wykorzystuję podczas sesji w tym świecie. Głównie japoński folk – nie tylko. Dotychczas zdarzyło mi się wspomnieć o tej grupie. Szczegóły w zakładce orient.

Jeszcze przed moim kontaktem z L5K zdobyłem album …

Continue reading »

OST z Amelii + mrok = OST z Oldboya


Oldboy to jeden z najciekawszych filmów, jakie obejrzałem w tym roku. Nie nazbyt przewidywalny, wiele wartych zapamiętania scen, bardzo ciekawe wątki połączone z intrygującą choreografią. No i muzyka – doskonale dopasowana do scen, podkreślająca wiszącą w powietrzu tajemnicę, doskonale wpasowująca się w często groteskowy nastrój obrazu.

Ostatnio sporo razy użyłem słowa „groteska”, także tag o tym znaczeniu znacznie wzrósł w liczbie użyć. Warto wreszcie skonkretyzować, jak to pojęcie rozumiem – …

Continue reading »
1 2