World of Darkness Song Challenge – Day 27

Lurking in the darkness theme song

Taka ciekawostka – nigdy nie wiesz, gdzie znajdziesz dobre soundtracki do grozy. Ten został mi polecony wraz z grą od Dawida Koteja (polecam sprawdzić jego poezję oraz nagrania z wieczorów slamerskich). Gra, niby dziecinna, momentami może przyprawić o ciarki na plecach, a to za sprawą świetnej muzyki tła:

„The World of Goo Game Soundtrack”, Kyle Gabler,  Cog in the Machine

„The World of Goo Game Soundtrack”, Kyle Gabler, Burning Man

Na koniec – muzyka z innej gry, w której motywem przewodnim jest ciemność. Bardzo charakterystyczny utwór:

„Dishonored Game Soundtrack”, Daniel Licht & Jon Licht, The Drunken Whaler

Żarzący popiół opada na przykryty śniegiem chodnik, w tle widać rozmazane światła ulicy, po lewej lśniącą powierzchnię drapaczy chmur, po prawej ciemny, stalowy płot parku. Odcinająca się czerwień i czerń żaru na kryształach bieli zostaje po chwili przydeptana przez elegancki but z czarnej skóry. Postać nadchodzi ze strony oświetlonej nielicznymi żółtymi światłami ulicy, wchodząc miedzy drzewa parku. W tle górują szkielety wieżowców, szyby odbijające reflektory samochodów. Podpiera się czarną jak heban laską, z gałką wyrzeźbioną jako kocie oko, prześwitujące między kościstymi palcami. Jego buty trzeszczą na śniegu, kiedy idzie ścieżką pośród ciemnych konarów drzew, których gałęzie są pokryte świeżą warstwą śniegu. W pewnym momencie zatrzymuje się i prostuje, poprawiając błyszczący monokl pod rondem kapelusza po czym nakrywa się ciaśniej peleryną. Stoi nad gładką taflą lodu stawu. Wokół latarnie zamigotały jeszcze kilka razy. Pozostały włączone, lecz rzucają znikome światło. Jego blada, spękana skóra twarzy rozciąga się jeszcze w potwornym uśmiechu, spiłowanych, żółtych, zaropiałych zębów. Rozgląda się jeszcze na boki i uderza laską w lód.

Śnieg podniósł się, zerwany stworzonym podmuchem.  Gdy opada, widzimy postaci wchodzące z mroku drzew i ścieżek starego parku. Chłopcy i dziewczynki nie starsze niż dziesięć lat blade z zimna, ubrane w za duże wieczorowe garnitury i suknie. Gdzieniegdzie wysuszona róża w klapie marynarki odcina się, podobnie jak pęknięte naczynia krwionośne tworzące mozaikę na ich szarobiałych twarzach, ramionach i dłoniach.  Ich stroje są wyblakłe i podarte, niektóre z nich potykają się na ziemie przez ich rozmiar tylko po to by bezwiednie wstać i ruszyć do przodu. Ich długimi, skręconymi, brudnymi paznokciami. Powłócząc nogami zbliżają się do stawu, na którym lód pękł, pokazując czarną, nieprzejrzystą, falującą powierzchnię.

Tworzą pary wokół wody i z czasem powstaje korowód dzieci, zbyt wcześnie zabranych przez coś z czym powinni spotykać się tylko najstarsi. Rytmicznie, ze skamieniałymi z chłodu twarzyczkami, powoli, parami, wchodzą w ciecz, prawie nie mącąc wody. Ciecz powoli oplata ich porcelanowe, pokryte szronem ciała gdy całkowicie się zanurzają znikając pod jej powierzchnią. W końcu wszystkie znikają bez śladu.

Mężczyzna przykucnął i ogląda swoje dzieło, po czym zanurza laskę w wodzie. Prowadząc od niej, woda powoli zastyga i zamarza w szaroniebieską powierzchnię. Gdy cały staw zamarzł nadal przypatrywał się. Gdzieniegdzie zdaje się widać jasne włosy okalające młode twarze czy dziecięce ramiona wyciągnięte w górę. Wtedy jeszcze spojrzał jeszcze w górę, unosząc głowę i wstając, na ciemne, zachmurzone niebo. Następnie odwrócił się i podpierając laską oddalił w stronę zabudowań. Gdy znika nam z oczu widzimy zaś jak pojedynczy płatek śniegu spada na powierzchnię stawu. A za nim następne, łagodnie przykrywają ścieżki i zamarzniętą powierzchnią, aż w końcu całe miejsce wygląda, jakby tylko zima tutaj panowała. I tak jest, w rzeczy samej.

Polecam przesłuchać muzykę z „Dishonored”, niektóre kawałki są wyjątkowo dobrym tłem do ciemnych uliczek i scen-skradanek. Jednakże zróżnicowanie pozwala również czerpać do scen w Mrocznych Wiekach czy współczesnych dworach, bogatych posiadłościach czy domach urządzonych z przepychem. Jednakże używałbym z umiarem, bardziej kierując te nuty do systemów z gatunków fantasy niż modern. Wszystko z umiarem.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *