Środowy scenariusz – Pyrkonowa przygoda

Aye załogo!

Dziś mam wam do przedstawienia scenariusz, który stworzyliśmy wspólnymi siłami podczas warsztatów na tegorocznym Pyrkonie. Konwent był już dosyć dawno, więc ten post potraktujcie jako modne retro.

Zaczynamy!

Klimat – Musi być magia w konwencji w której chcecie to poprowadzić.  W mojej głowie najlepiej do tego pasuje steampunk z magią (np. Botkowa Triada), bądź Monastyr, ale  Warhammer też może być. Czy co tam chcecie.

Skrót – W pewnym mieście ludzie zaczynają tracić wspomnienia. Zupełnie niezwiązani ze sobą mieszkańcy, nie mający wcześniej żadnych problemów ze zdrowiem, tracą pojedyncze fragmenty swoich wspomnień. W tym mieście jest obiekt, którego poszukują gracze, jednak aby go dostać muszą zawalczyć z czasem, ci którzy mogą ich doprowadzić do celu zapominają kim są. Sprawczynią wydarzeń jest wyschnięta, smutna, staruszka Gwen, która nieświadomie kradnie mieszkańcom wspomnienia żeby napędzać śniegową kulę w której zaklęła swoją szczęśliwą młodość, przerwaną przymusowym ożenkiem z zimnym mężczyzną. Czy gracze odbiorą jej jedyną w życiu radość dla własnych celów?

Mięcho – Drużyna jako grupa dżentelmenów zajeżdża do miasta oddalonego od głównego nurtu życia towarzyskiego – do jakiejś zapyziałej dziury, ale urokliwej. Oficjalnie przyjeżdżają tu w interesach, mogą być agentami spółki kupieckiej, artystami szukającymi inspiracji gdzieś z dala od zgiełku, a może kurierami najmodniejszego żurnala ze stolicy. Mają dobrą oficjalną przykrywkę, zarezerwowane pokoje w hotelu, a może nawet list polecający do właściciela lokalnego browaru żeby udostępnił im pokoje z salonikiem.

Nieoficjalnie są tutaj bo szukają Czegoś. To coś pozostawiam w gestii pana prowadzącego, jeśli zamierzacie rzucic to jako fragment większej kampanii to pewnie już wiecie czego gracze będą tam szukać, a jeśli nie to mogą to być brakujące spadkowe dokumenty? Zagubiony gdzieś w okolicy dziennik znanego wynalazcy, który ma ogromną wartość sentymentalną, a może też są tam szkice jakiegoś nowego rodzaju broni? Ważne jest żeby musieli porozmawiać z kilkoma osobami w mieście, przeprowadzić wywiad, zebrać informacje i ustalić prawdziwą wersje położenia tego czego szukają.

Problem polega na tym, że część osób z którymi muszą rozmawiać po prostu traci wspomnienia. Często będą to niezwiązane z poszukiwaniami drobne ubytki, daty, imiona, sposób parzenia herbaty, ale zaginą też kluczowe informacje. Wszystkiemu winna jest wspomniana we wstępie staruszka, Gwen. Jej historia jest przygnębiająca; wyrwano ją z beztroskiej młodości niezbyt zamożnej szlachcianki poprzez zaaranżowane małżeństwo ze starszym, bogatym mężczyzną. Ale on nie potrzebował Gwen, tylko ładniej wyglądającej ozdoby uwieszonej na ramieniu, która będzie mu towarzyszyła podczas spotkań z kontrahentami. Zabrał jej uśmiech z twarzy już na zawsze.

Tym co pozwoliło jej zachować życie jest niewielka kula śniegowa w której zaklęła jedyne radosne wspomnienia jakie zachowała. Trzyma ją ukrytą głęboko w skrzyni pod sukniami, ponieważ mąż nie akceptuje żadnej radości w jej życiu. Nocami kiedy ten już śpi, Gwen zakrada się do piwnicy i wpatruje godzinami w szklaną kule, a wtedy wszystkie radosne chwile młodości wracają do niej i pokryta siatką zmarszczek twarz uśmiecha się, są to jedyne radosne chwile w jej życiu od 50 lat. Jednak magiczna kula nie działa charytatywnie i żywi się fragmentami wspomnien ludzi z miasta, Gwen częściej jej używa tym więcej ich pożera. Dotychczas kradła niezbyt ważne i drobne, ale ostatnio coś w życiu właścicielki kuli zmieniło się na gorsze i żeby wytrzymać musi jej używać coraz częściej…

Jak się domyślacie zniszczenie kuli przywróci mieszkańcom miasteczka wszystkie brakujące wspomnienia. Można z tego ukuć solidne wątki poboczne, które będą chwytać za serce. Ojciec zapomniał, że ma córkę itp. Dużo dobrych wątków. Wszystko pozostawiamy w rękach waszych i waszych graczy. Do dzieła!

PS W ramach inspiracji do miasta ludzi, którzy tracą wspomnienia polecam „Sto lat samotności”, jest tam rozdział oparty na tym motywie.

Graj NPCtem! – Postacie ukute podczas warsztatów

Serwus!

Podczas tegorocznego Pyrkonu prowadziliśmy kilka warsztatów, między innymi z tworzenia bohaterów niezależnych na sesje, tak żeby byli wiarygodni, ciekawi i zawierali w sobie jakąś fabułę, albo chociaż zahaczke, którą w razie czego będzie można później rozwinąć w coś większego. Mieliśmy przyjemność pracować z ogromną ilością ludzi o bardzo interesujących pomysłach, oto część tego co udało nam się stworzyć. Każdy jest nie tylko NPCem, ale pomysłem na scenę i przygodę.

 

Część teoretyczną warsztatów znajdziecie w notce Merry tutaj.

 

Pan Franciszek. Starszy konduktor linii Praga-Wiedeń, podjadający co chwila ciasteczka. Chodzi w schludnym mundurze, a w butonierce zawsze nosi mały bukiecik fiołków przygotowany przez żonę, z którą niestety nieczęsto może się widywać przez pracę. Uprzejmy w stosunku do pasażerów, jednakże cały czas jest w stanie zagrożenia, które może go zniszczyć. Otóż pan Franciszek słabo widzi i nie jest w stanie odczytać małej czcionki na biletach, ratuje się co prawda mocnym monoklem, ale wygląda to komicznie. Boi się ośmieszenia, a gdy któryś z graczy zwróci na to uwagę to koniec. Pan Franciszek straci całą wiarę w swoją osobę i jego pogoda ducha zniknie.

Gruby władca odległej arabskiej krainy, niesiony przez wielu swoich sługów na ciężkiej, ociekającej wręcz złotem lektyce. Za nią powolnymi krokami idzie orkiestra dęta, grająca jego ulubione ludowe melodie, z rodzinnego regionu. Maszerują z nim przez piaski pustyni, w pełnym słońcu, jednak ich pan nie jest zainteresowany takimi szczegółami jak wygoda jego ludzi. To tylko narzędzia. A on sam trzyma w ręku właśnie instrukcje obsługi nowej broni, którą dostarczyli mu agenci z zachodu, być może pomoże mu to wygrać wojnę.

Mały pyzaty niziołek, z rudymi włosami i rozbieganymi oczkami, kryjący się w stogu siana. Nieopatrznie znów wpadł w szpony nałogu i przegrał w oberży więcej niż miał; teraz ścigany kryje się obok koni i osłów, modląc się do Ranalda, żeby nikt go nie znalazł. W tym samym czasie do miasta powoli wjeżdża drużyna. Szukają swojego dawnego towarzysza broni, który jako znawca dawno umarłego języka będzie w stanie rozszyfrować wskazówki zapisane na mapie, którą znaleźli w grobowcu.
-Panie szukamy pewnego niziołka…
-My tyż! – odkrzyknął chłop machając widłami, a zza rogu wypadła zgraja ciżby z pochodniami.

Weteran pierwszej wojny światowej podczas, której stracił oko. Następnie członek partii i ponownie żołnierz, zmuszony do tego aby uciec przed pewnym widmem z przeszłości. W chwili obecnej kapitan łodzi podwodnej, która próbuje unikać ataku brytyjskiego niszczyciela. On wie, że Anglicy nieprzypadkowo natrafili na jego łódź, a co gorsza, owe widmo jest gdzieś w pobliżu…
Macie do dyspozycji materiału do różnych systemów i konwencji; nawet jeśli nie do wykorzystania podczas bieżących sesji to warto zanotować ich gdzieś na później. Ubarwią każdą przygodę.

 

Jarajcie się graniem!
Hobbit

Graj NPCtem! – czyli Kuźnia NPCtów na Pyrkonie 2016!

Pyrkon przeminął, a my dziękujemy za prawdziwe TŁUMY na naszych prelekcjach i warsztatach – to była ogromna przyjemność!

Poniżej znajdziecie prezentację, którą wspieraliśmy się na Pyrkonie podczas prelekcji i warsztatów z tworzenia Bohaterów Niezależnych.

Kilka szybkich myków i trików, gdy na szybko potrzebujemy wprowadzić NPCta? Chłońcie otoczenie, obserwujcie ludzi dookoła, pamiętajcie o swoim najbliższym otoczeniu.

Maciej więcej czasu i szczegółowo planujecie rozpisać NPCtów? Warto pomyśleć o archetypach (Dziecko, Rodzic, Dorosły) i pomyśleć nad ich charakterystycznymi cechami (dziecinny/wieczny chłopiec, opiekuńczy/odpowiedzialny, szary/zwykły).

Ciekawym zabiegiem jest również nadanie NPCtowi cech zwierzęcych, np. lew czyli władczy, pewny siebie, dumny; niedźwiedź, czyli silny, powolny, postawny; lis, czyli cwany, sprytny. Charakter to jedno, ale cechy zwierzęce mogą także tyczyć się wyglądu!

Linia życia – niech nasi Bohaterowie Niezależni też mają życie i swoją historię. Będą przez to dużo bardziej wiarygodni i interesujący, a dodatkowo nam, jako Mistrzom Gry, łatwiej będzie wczuć się w tę postać i odpowiednio reagować na otoczenie oraz poczynania Graczy.

Kolejnym zabiegiem pomocnym przy tworzeniu historii, charakteru lub lęku Bohatera Niezależnego są kolory, czyli to jak nasz NPCet czułby się np w pokoju czarnym, czerwonym, zielonym, etc… Czemu w czarny kojarzy mu się źle? Co do tego doprowadziło? Dlaczego w czerwonym jest agresywny? Czemu zielony napawa go spokojem i sprawia, ze czuje się zrelaksowany?

Na koniec podrzucę jeszcze dwa linki, którymi inspirowaliśmy się przy planowaniu prelekcji i warsztatów.

http://www.etbscreenwriting.com/ – Laurie Hutzler to specjalistka od scenopisarstwa filmowego.

http://www.gamasutra.com/blogs/FilipWiltgren/20160111/263317/How_to_Create_a_Strong_Game_Plot.php – drugi link podpowiada twórcom fabuł, ale przy wymyslanych na szybko NPCtach również fajnie się sprawdza 🙂

Dobrego odbioru!

Bohater-Niezależny

Pomysł na jednostrzał: WoD „Ostatnie święta”

Serwus załogo!

Oto zajawka scenariusza który prowadziłem w październiku minionego roku i wyszedł miodnie. W tytule jest napisane WoD, ale można go rozegrać na innych systemach, ważne żeby świat był w miarę współczesny i były tam bomby. Klimat jest ponury, a jak się uda to powinien być mocno przygnębiający. Taki jednostrzał na posmutanie.

Skrót: Postacie graczy zostają zmuszeni przez grupę terrorystyczną do podłożenia bomby na trasie świątecznej parady w Nowym Jorku. Jeśli spróbują skontaktować się z policją, albo nie wykonają zdania, terroryści mają ich bliskich i są gotowi ich skrzywdzić. Dramaty panie, dramaty.

Pomoce: Prowadziłem ten jednostrzał pod płytę „Infra” Maxa Richtera. Leciała sobie cały czas w tle cichutko.

Infra – Max Richter
Mięcho: Postacie graczy (najlepiej gdyby była ich dwójka) są  normalnymi zjadaczami chleba, gdzieś w latach 90. Nie muszą się znać, ważne żeby byli w stanie pozwolić sobie na wypad do Japonii. Tam wraz z bliskimi zostali porwani przez organizacje terrorystyczną Aum Shinrikyō i dostali ultimatum: albo pomogą ekstremistom w zamachu podczas parady w Nowym Jorku, albo ich bliscy zostaną zabici.

Lecą więc do Stanów, mając w bagażu podręcznym kilkanaście z pozoru bezpiecznych elementów, które technik – członek organizacji, mieszkający w Nowym Jorku, ma uzbroić.

Sesja zaczyna się w nocy, a o świcie rusza parada świąteczna. Gracze wjeżdżają do miasta podmiejskim pociągiem, pełnym ludzi, prosto z lotniska. W mieście świąteczna gorączka, ludzie zjeżdżają się z całego kraju żeby spotkać bliskich, policja postawiona w stan najwyższej gotowości, a gracze co jakiś czas dostają telefon z Japonii; ich bliscy żyją, ale w każdej chwili może się to zmienić.

Drużyna musi udać się do technika który mieszka w slusmach, żeby uzbroił im bombę. Można tam podkręcić klimat zagrożenia, kilku miejscowych bandytów na pewno zainteresuje się nowymi osobami, być może torba z bombą stanie się celem rabusiów. Sam technik to ubogi człowiek mieszkający z niepełnosprawnym synem w jednopokojowym mieszkaniu, cała ta sprawa interesuje go tylko ze względu na pieniądze. Po uzbrojeniu bomby wyprosi graczy jak najszybciej i będzie chciał o tym zapomnieć. Potem pozostaje już tylko pojechać na miejsce.

Scenariusz nie jest skomplikowany, ot uzbroić bombę i ją podłożyć, ale nie o to tu chodzi. Dużo obyczajowych scenek, częste telefony od rodziny i odpowiedni klimat, powinny stworzyć dobry nastrój do odpowiedzi na pytanie co jest dla postaci ważniejsze: bliscy czy niewinni ludzie.
Moja drużyna uzbroiła bombę, ale po długich namysłach skontaktowali się z policją.

Jak trafić do serca graczy! O sposobach na udany jednostrzał

Często jednostrzał wymaga niekonwencjonalnego podejścia do rozgrywki. O tym, jak sobie radzić i szukać sposobów możecie odnaleźć w krótkiej prezentacji. Jest to kilka moich propozycji, sprawdzających się i będących moim sposobem radzenia sobie z tym typem zabawy.

Ściągnij prezentację – Udany jednostrzał

Warsztaty Copernicon 2015 – Graj Postacią !

Druga część podsumowań poCoperniconowych, w której w skrócie dowiecie się o ciekawym sposobie tworzenia postaci. Zaserwujemy Wam kilka naprawdę interesujących BNów do wykorzystania w praktyce na sesji!

W pierwszych słowach muszę podziękować Włodiemu, który zainspirował mnie swoją metodą kreowania postaci niezależnych oraz Torowi za wkład i zaangażowanie ze strony publiki! Dobra robota, Panowie 🙂

Na prelekcji poruszaliśmy kilka kwestii, na które warto zwrócić uwagę podczas tworzenia bohaterów niezależnych.

Pierwsza rzecz – wydaje się prosta i oczywista, choć często się o niej zapomina – to rozglądać się dookoła i chłonąć otoczenie. Ileż fascynujących indywiduów pojawia się co chwilę w parkach, środkach transportu czy osiedlowych sklepach! Przytoczyć tutaj muszę moją niedawną podróż tramwajem na uczelnię, kiedy to w przesuwnych drzwiach stanęła na przeciw mnie kobieta w długim szarym płaszczu, wydawałoby się dziewczyna w moim wieku, i super – ładna, zgrabna, czerwona szminka na ustach, szeroki uśmiech. Tylko, że z ręki zwisała jej długa smycz, na końcu której telepał się pluszowy nieduży piesek… Przyjrzałam się uważnie i dopiero wtedy dostrzegłam albo raczej dowąchałam się, że owa pasażerka chyba wcale nie lubi się z bieżącą wodą i prysznicem. Niezrównoważony, tajemniczy NPC gotowy !
Innym razem, miałam ogromne szczęście spotkać jednego dnia kilka razy tego samego chłopczyka w czapeczce z daszkiem. Nic złego nie robił, tylko ciągle kopał dużą kolorową piłkę, która leniwie toczyła się po zieloniutkiej trawce. Było lato i żar lał się z nieba, a ja stałam w korku w autobusie. W pewnym momencie kierowca kazał nam wysiadać, bo na skrzyżowaniu wykrzaczył się tramwaj. Ot, pech i nieszczęście. Wtedy przyszło mi do głowy, że ten okropny czarnowłosy chłopczyk z kolorową piłką i przekrzywioną czapeczką mógłby doskonale służyć za rodzaj symbolu w przygodzie. Symbolu nadchodzącego nieszczęścia, a mądrzy gracze wychwycą z opisu te istotne smaczki… (Drużyno Zew Cthulhu Warszawa 90te? ;))

Kolejną kwestią są nasi znajomi, przyjaciele i rodzina. Co oni mają wspólnego z tworzeniem scenariuszy? Ano bywają naprawdę niezastąpioną pomocą przy okazji improwizacji NPCtów. Nie bójmy się z nich korzystać – zaczerpnijmy chociaż najmniejsze szczegóły z wyglądu lub charakteru, a już nasi BNi będą różni i będą „jacyś”. Ponadto, jeśli to nasi bliżsi znajomi, to my jako Mistrzowie Gry będziemy z łatwością wiedzieli jak ich zagrać!

Kubuś Hobbit wspomniał tutaj także o korzystaniu z wzorców – nazwijmy to – pop-kulturowych, czyli przedstawiając czy improwizując NPCa powołajmy się w opisie na znanych aktorów, muzyków, celebrytów czy zwyczajnie osoby, których wizerunek i wygląd są znane. To naprawdę wiele ułatwia 🙂

Ostatnią kwestię pozwolę sobie poruszyć w następnej notce, co by ta nie była za długa i nie zniechęcała do czytania 🙂
A na razie podsumuję jednym zdaniem – chłońmy otoczenie, bo to kopalnia inspiracji!

No właśnie… otoczenie… Na koniec podzielę się jeszcze moją ostatnią przygodą – otóż, wracając do domu pod wieczór mokrą od deszczu ulicą spostrzegłam na krawężniku przy ulicy mały dziecięcy bucik pozostawiony sam sobie. Rozwiązany. Właściciela nie ma. Cisza wokół. Od razu nasunęło mi się skojarzenie ze słynną sceną z „Cmętarza Zwierząt” S. Kinga. Kto czytał, ten wie, kto nie czytał, niech przeczyta jeśli ma odwagę. Ja czym prędzej pobiegłam do domu…

bucik